poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nowy Rok

Ostatnie cztery sylwestry spędziliśmy u mojego brata. Stało się to dla nas nową świecką tradycją :), a dla Aspika jedynym sposobem spędzania tego dnia, jaki znał i rozumiał.
W tym roku Sylwester spędzamy w miejscu nietypowym. To była propozycja Aspika. Wyjechaliśmy do naszego najpiękniejszego miejsca na ziemi.
Ogień płonie w kominku, Aspik składa konstrukcje z klocków i rysuje lokomotywy, a matka wypija setną kawę. Pełnia szczęścia ;) (M., dziękuję).


Czekamy na Nowy Rok.

Aspik pyta "kiedy wreszcie fajerwerki". Uwielbia fajerwerki (z wyjątkiem huku wystrzałów) więc mamy wyposażenie ze sobą. A gdyby jednak wystrzały okazały się zbyt głośne - możemy obejrzeć jakiś pokaz w komputerze z wyłączonym dźwiękiem.

Życzymy Wam tradycyjnie, żeby Nowy Rok był lepszy od mijającego. Zaglądajcie do nas czasem :)

środa, 26 grudnia 2012

Prezenty

Co Aspik znalazł pod choinką? Same cuda.
Najbardziej ucieszył się z kalendarza i szczoteczki do zębów :)





















Poza tym trzy komplety puzzli z motorami, książkę "500 samochodów sportowych", zestaw do doświadczeń z wodą (Zabawkowy Zawrót Głowy), Wykopalisko Skarbów. To ostatnie cieszyło się największym, choć krótkotrwałym zainteresowaniem - już następnego dnia bryłka gipsu została rozbita i kamyczki wydobyte.
A od pewnego wyjątkowego M. Aspik otrzymał to:


Zestaw prezentów zupełnie nie jak dla pięcioletniego dziecka. Ale Aspik szczęśliwy wpatruje się w swoją śnieżną kulę (jeszcze jeden drobiazg, który znalazł w swojej paczce) i zajada Ptasie Mleczko.

My oboje uśmiechamy się do naszych internetowych przyjaciół i życzymy Wam wszystkiego najlepszego. Już niedługo Nowy Rok, nowe nadzieje i możliwości. Wiem, że będzie lepszy (bo gorszy już być nie może). :)

M., :*

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Święta!

Święta, święta!
Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań...



Wigilia trwa, wszystkie dzieci czekają na prezenty, które już niedługo będą mogły rozpakować.
Aspik też czeka. Niecierpliwy jest okrutnie.
Już niedługo, synu.

Choinka ubrana jak zwykle wyłącznie bezpiecznymi ozdobami. Żadnych tłukących się bombek.
Zawsze mi się podobały ozdoby ze słomy. Takie prześliczne małe aniołki, gwiazdki w ciepłym kolorze naturalnej słomy ślicznie wyglądają na choince. Zwłaszcza w towarzystwie ozdób wykonanych własnoręcznie przez Aspika.
W zeszłym roku robiliśmy z Aspikiem łańcuchy. Dorośli cięli na paseczki kolorowy papier i sklejali kółeczka. Aspik podawał po jednym pasku do sklejenia :)
W tym roku Aspik sam wykonał bombki. Pokolorował karteczki z obu stron, wyciął właściwy kształt. Potrzebował pomocy przy przywiązywaniu sznureczka.
Dzięki tym ozdobom nasza choinka jest najładniejsza, ładniejsza nawet od tej w przedszkolu. Przynajmniej tak twierdzi Aspik.

Jadłospis wigilijny nie przypadł do gustu Aspikowi.
Dzieciak z niewiadomego powodu nie lubi grzybów i już. Nie zje niczego, co grzyby zawiera. Odpada więc: zupa grzybowa, suszone grzybki smażone w panierce, grzybki marynowane, pierogi z kapustą i grzybami...
Inne potrawy też nie spodobały się Aspikowi. Ze smażonych ryb lubi płetwy i ogony.
Barszczu nie zje bo czerwony...
"Mamo, to wszystko smakuje dziwnie" - podsumował Aspik.
I zażyczył sobie parówkę.

środa, 19 grudnia 2012

Wróciło

Nie ma gorączki. Mam nadzieję, że nie przyczaiła się za rogiem i nie wróci np. jutro.
Wczorajszy dzień już był dobry, dzisiaj też.
Aspik zaczyna jeść (co prawda niemal wyłącznie spaghetti ale to zawsze coś). Zaczął też się bawić kolejką drewnianą i torami. I rysuje. Mamy kilkanaście nowych rysunków lokomotyw-potworów.


Regres. Najgłębszy w sferze emocjonalnej i społecznej.
Właściwie zmiany zaczęły się już jakiś czas temu. Aspik wycofywał się z kontaktów, nie chciał tego lub tamtego zrobić, odpychał mnie, jak chciałam pomóc. Nie powinien mnie zaskoczyć. A jednak.
Aspik zrobił się bardzo przylepny. Najchętniej chciałby, żebym go stale nosiła na rękach. Zasypia co prawda wciąż we własnym łóżku ale nie pozwala mi odejść nawet do kuchni, muszę być nie dalej niż w sąsiednim pomieszczeniu. Dzisiaj w czasie aspikowej terapii siedziałam na korytarzu, nie pozwolił mi wyjść, płakał i błagał.
Najchętniej rysuje lub leży na wałku i się kołysze.
Pojawiło się pismo lustrzane. Dokładnie lustrzane. Wcześniej odwracał literki ale to udało się wypracować. Teraz nie tylko litery są odwrócone ale i ich kolejność.
Aspik nie chce iść do przedszkola nawet po prezent (w piątek mają zabawę świąteczną).

W tym całym szaleństwie ratuje nas kot Simona (Simon's Cat). Aspik uwielbia, a nasz dom wtedy wypełnia śmiech.


niedziela, 16 grudnia 2012

Znowu

Niektórzy z moich czytaczy pewnie pamiętają tajemniczą gorączkę Aspika z marca br. Pisałam o tym tu: Tajemnica lekarska.
To znów się dzieje.
Gorączka. Tylko gorączka.
Aspik narzeka na ból głowy, nie chce jeść, śpi prawie cały czas.
Wszystko zaczęło się w nocy ze środy na czwartek. Cały czwartek przespał.
W piątek rano umówiłam Aspika do lekarza. Wiem, że z głupią gorączką do lekarzy się nie chodzi, zwłaszcza, jeśli ta głupia gorączka trwa zaledwie jedną dobę. Wiem, że dla sześciolatka zwykła gorączka nie jest groźna, to nie niemowlę.
Aspika pediatra na szczęście rozumie wyjątkowość Aspika i nie wygoniła nas z gabinetu. Oczywiście żadnych zmian osłuchowych, brzuch miękki, uszy i gardło w normie. Może będzie grypa, a może aspikowa gorączka. Zalecenia dostaliśmy na obydwie możliwości.
W piątek gorączki już prawie nie było, Aspik nawet trochę się ożywił.
W sobotę było tak dobrze, że zamierzałam obie recepty podrzeć na kawałki i wyrzucić. Myślałam, że zwalczył wirusa i w poniedziałek pójdzie do przedszkola. O, naiwna matko!
Dzisiaj znów 38 z kreskami, Aspik śpi lub narzeka na ból głowy.
Jutro musimy pójść do laboratorium, pobrać krew itp. do badania.
Może tym razem dowiemy się, skąd ta cholera się wzięła i jak się jej pozbyć.

czwartek, 13 grudnia 2012

Dorośli

Od dawna odwiedzam fora dla rodziców zaburzonych dzieci.
Jedno z nich jest dla mnie miejscem wyjątkowym, tam po raz pierwszy opisałam zachowanie syna z pytaniem, czy powinnam się martwić. To było już po sugestii wychowawczyni przedszkolnej, po pierwszej wizycie u psychologa, wtedy, kiedy już wiedziałam, że istnieje coś takiego jak autyzm. Tam stwierdzono, że mój opis Aspika jest prowokacją bo to książkowy przypadek :)
Dlatego zdenerwowałam się, kiedy to forum zamknięto (spokojnie, już działa). Myślałam, że straciliśmy - ja i inni rodzice na początku drogi - wielką kopalnię wiedzy.

Ale nie o tym chciałam pisać. To, co jest najbardziej interesujące na forach to fakt, że można w ten sposób poznać rodziców dzieci z podobnymi zaburzeniami w różnym wieku. Można zobaczyć/przeczytać jak zachowuje się nastolatek z Zespołem Aspergera, a jak dorosły. Jak o dzieciach piszą załamani rodzice przed diagnozą, a jak rodzice doświadczeni przez kilkanaście lat pracy z dzieckiem.
Mój wniosek jest taki, że rodzice zaburzonych dzieci dzielą się na tych nastawionych do świata pozytywnie i tych nastawionych negatywnie. Zazwyczaj pozytywnie nastawieni są ci, którzy są już kilka miesięcy lub lat po diagnozie, dzieci robią olbrzymie postępy i są jeszcze na tyle małe, że piątka z klasówki jest dla rodziców świętem narodowym. Negatywnie nastawieni są rodzice tuż po diagnozie albo po regresie i rodzice dorosłych (w większości).
Przyznaję się, jestem w tej pierwszej grupie. Moje dziecko już dawno po diagnozie, właściwa terapia, wielkie postępy w każdej sferze. Optymizm zazwyczaj ze mnie tryska. Czasem sama w słowa napisane na karteczce nie wierzę bo przecież jest tak dobrze, że to nie może być ZA. Później zaliczam mały dołek kiedy dzieje się coś niefajnego i terapeuta mówi, że Aspik ma wyraźne cechy autystyczne. Bo ja do wielu zachowań syna już tak przywykłam, że ich nie widzę i potrzeba mi wtedy kogoś, kto zapyta: "a dlaczego on się tak dziwnie zachowuje?"

Tu przykład kobiet z pierwszej grupy rodziców: Dumne Mamy.
A w komentarzach wpisy drugiej grupy rodziców dzieci ze spektrum.


Wiem, że łatwo być dumnym z dziesięciolatka, który nauczył się wiązać sznurówki. Znacznie trudniej w centrum handlowym tłumaczyć mężczyźnie 21-letniemu, że sklep, w którym zawsze kupował pączki jest zamknięty.
Też się zastanawiam, co będzie z Aspikiem w przyszłości, czy skończy studia albo chociaż liceum lub technikum, czy znajdzie pracę, czy poradzi sobie kiedy mnie zabraknie. Ja mam jeszcze wiele lat (teoretycznie). Rodzice dorosłych dzieci z autyzmem/aspergerem już tego czasu nie mają. Brakuje pomysłów i energii do dalszej pracy.
Bardzo żałuję, że na forach dla rodziców dzieci ze spektrum autyzmu nie piszą rodzice dorosłych i samodzielnych autystów. Przecież tacy też muszą być. A tak mamy jedyną posępną wizję przyszłości.

Nie znam osobiście żadnego zdiagnozowanego dorosłego ze spektrum, muszę odwołać się do przykładu nieznajomych/nie znanych osobiście. Zestawienie trojga dorosłych autystów: Maciek studiuje prawo, Karol pisze na komputerze, Tijgertje się na mnie obrazi, że wsadzam ją do tego samego worka ;)
Da się? Czasem tak. Zwłaszcza, jak człowiek inteligentny.
Tijgertje podziwiam ze względu na jej sposób podejścia do dziecka. Jest dla mnie wzorem do naśladowania jako matka dziecka z autyzmem. Autystyczna matka autystycznego dziecka, która twierdzi, że diagnoza odmieniła jej życie na lepsze. W fantastyczny sposób tłumaczy swój sposób myślenia. Pokazuje drogę. Dzięki niej zrozumiałam wiele zachowań Aspika i wiedziałam, co powinnam zrobić w konkretnej sytuacji.
ALE.
Czy Maciek będzie pracował jako prawnik? Otworzy własną kancelarię? Jak będzie się komunikował z klientami? Czy matka będzie zawsze wszystko mówiła za niego? A co później? Trudna sprawa.
Karol, który świetnie zdaje sobie sprawę, co się z nim dzieje. Ma bogate przemyślenia na temat samego siebie i relacji z otoczeniem. Nie ma szans.
Tijgertje to jedyna "werbalna" w tym gronie.
Czy to znaczy, że tylko dzieci mówiące mają szansę wyrosnąć na w pełni samodzielne osoby?
Niekoniecznie. Czasem dziecko mające diagnozę zespołu Aspergera funkcjonuje znacznie gorzej niż dziecko z diagnozą autyzmu klasycznego (Kannera).
Są miejsca, które umożliwiają dorosłym autystom godne życie. Fundację Dom Rainmana założyli rodzice dorosłych ludzi z autyzmem. Misją Fundacji jest stworzenie Domu Rain Mana  – ośrodka stałego pobytu oraz centrum pracy i rehabilitacji dla osób z autyzmem na wiejskiej farmie.
Jest także projekt Zatrudnij ASa wspierający zatrudnianie osób z zespołem Aspergera i wysokofunkcjonujących osób z autyzmem. Warto przeczytać tę broszurę opisującą w bardzo interesujący sposób problemy pracodawcy i pracownika.

Nie wiem, jak będzie z Aspikiem. Teraz mamy to, co mamy. Jest dobrze. Jest optymizm, który, mam nadzieję, pozostanie jeszcze przez kilkanaście (może nawet kilkadziesiąt ;)) kolejnych lat.

Jeszcze jedno. Jestem dumna z mojego syna.
Mój syn mawia "bardzo cię kocham i lubię". I to jest to. Ja też go bardzo kocham i lubię. Samo "kocham" nie wystarczy. Trzeba jeszcze lubić swoje dziecko. Tak po prostu, takie, jakie jest. Bo on nie musi się dla mnie zmieniać (a dla niego nie musi zmieniać się cały świat). Musimy się siebie nauczyć, ja wciąż uczę się jego, on uczy się całego świata. Trochę to jeszcze zajmie ale wierzę, że się uda (znów tryskam bezsensownym optymizmem).

Koniec filozofowania ;)

M., Ty wiesz :)

środa, 12 grudnia 2012

Nie wpuszczamy zimna

Jak jest zima to musi być zimno :)

Przez kilka tygodni Aspik odpływał. Odpływa nadal ale chyba już mniej. Znów pracuje na zajęciach, rzadko się zawiesza chociaż jeszcze mu się to zdarza.
Myślę, że jedną z przyczyn jest to, że jedna z pań wychowawczyń przedszkolnych poszła na zwolnienie. Aspik nie był na tę zmianę przygotowany. Na szczęście na zastępstwo przychodzi pani, która była jego wychowawczynią dwa lata temu więc syn ją dobrze zna.

Obecnie ulubionym zajęciem Aspika jest rysowanie. Rysuje ciągle, jak tylko znajdzie kartkę dowolnego formatu i coś do pisania/rysowania (ołówek, długopis, kredki, pastele, flamastry...). Konstruuje nowe maszyny. Na rysunkach jest mnóstwo szczegółów, z resztą zobaczcie sami. Rysunek po lewej to dzieło sprzed roku, po prawej sprzed miesiąca. To na dole to praca sprzed kilku dni.



Olbrzymia zmiana, prawda?
Muszę jeszcze oddać, że dwa pierwsze dzieła są narysowane na kartkach formatu A4, a ostatni na małej karteczce o wymiarach 8,5 x 8,5 cm.

Jeszcze jedna nowość: Aspik nauczył się posługiwać nożyczkami. Tak po prostu.
Skokowe uczenie się to jedna z tych cech Aspika, która mnie nigdy nie przestanie zadziwiać. Dzieciak po prostu nagle coś umie. Bez przygotowań, bez nauki, bez treningu. Umie i już. I robi to perfekcyjnie.
W ten sposób nauczył się chodzić, mówić, liczyć, teraz używać nożyczek.
Czy to, co teraz mamy fachowcy nazywają progresem?

---------------------------------------
Zdarzało się, że Aspik nie chciał wejść do mieszkania. Uciekał na schody, chował się na półpiętrze. Nie reagował na wołanie. Taka forma zabawy w chowanego.
Kiedyś matka Aspika palnęła bez zastanowienia zamykając drzwi: "Nie wpuszczamy zimna do domu". Aspik przybiegł.
Od tego czasu Aspik zawsze wbiega pierwszy na schody i próbuje pierwszy wejść do domu. Jak mu się to uda, zamyka drzwi przed matką mówiąc: "Nie chcę być zimnem. Nie wpuszczamy zimna". :)

czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajki

Dzisiaj przed wejściem do przedszkola pan w czerwonym stroju zagadywał dzieci i dawał im lizaki. Aspik przeszczęśliwy :) Już wiele tygodni temu pytał: "Kiedy wreszcie przed przedszkolem będzie ten pan przebrany za Mikołaja". I wreszcie się chłopak doczekał.
Aspik nie wierzy w św. Mikołaja przynoszącego prezenty grzecznym dzieciom i rózgi dla niegrzecznych. Za dużo osób ubranych w charakterystyczny strój widział więc wie, że to nie może być ta sama osoba. Z resztą w Mikołaja mieszkającego gdzieś pod kołem polarnym też nie wierzy.
Wie, że prezenty przynoszą rodzice (dziadkowie, ciotki, wujkowie, kuzyni...), którzy czasami z niewiadomego powodu podpisują prezent "od świętego Mikołaja".
Brak wiary nie przeszkadza mu "pisać" listów do św. Mikołaja :) W tym roku zażyczył sobie dwie lampki typu lawa z pływającymi wewnątrz rybkami. Hm...

Mikołajki!
Dzisiaj pod poduszką Aspika znalazł się najwspanialszy prezent: ptasie mleczko. Aspik je uwielbia :)

Żeby nie było zbyt pięknie: coś się stało. Nie wiem co ale Aspik znika. Odpływa. Mniej kontaktowy, mniej ugodowy. Bardziej aspikowy.
Infekcja? Może problemy w przedszkolu? Czy...?

--------------------------------------------------
Dopisek.
Jeżeli jakiś mieszkaniec naszego miasta dzisiaj po godzinie 17 słyszał śpiewy na ulicy to przepraszam. To był Aspik w drodze na zajęcia.
Dzieciaki uczą się kolęd w przedszkolu. Aspik upodobał sobie "Przybieżeli do Betlejem". Zna dwie zwrotki i śpiewa je w kółko. Zapętlone. Pełnym głosem.
Tuż przed PPP Aspik zmienił repertuar - śpiewał "Coś się narodził tej nocy... <cisza> szklanka mocy" :)
Po długim tłumaczeniu uznał jednak moją rację i zaczął śpiewać poprawny tekst kolędy "Coś się narodził tej nocy, byś nas wyrwał z czarta mocy".(Fragment kolędy "Pójdźmy wszyscy do stajenki")


--------------------------------------------------
To już setny post na blogu, liczba odwiedzin zbliża się do 9000.
Dziękuję Wam, że jesteście, czytacie, komentujecie :)

wtorek, 27 listopada 2012

Dobry czas

Mamy teraz bardzo dobry czas.
Aspik jest radosny, otwarty, ufny, chętny do pracy. Codziennie pojawiają się nowe umiejętności, nowe możliwości.
Aspik łatwiej rozmawia, lepiej nawiązuje kontakt. Opowiada, odpowiada na pytania.
Wyraźnie rozwija wyobraźnię, w zabawach jest więcej twórczości własnej, mniej stereotypów, odtwórczości.
Coraz lepiej rysuje.
Wszystkie nasze działania mają sens.
Jestem szczęśliwa. Oboje jesteśmy szczęśliwi. Właśnie tak, jak powinno być.

niedziela, 25 listopada 2012

Przyjaciel

Aspik ma przyjaciela. Przyjaciel ma na imię Michał, ma prawie 6 lat i... coś. Jeszcze oficjalnie niezdiagnozowany.
Chłopcy już trzeci rok chodzą razem do przedszkola. Mają wiele bardzo podobnych zachowań. Cechy wspólne - brak zabaw z innymi dziećmi, sztywność zachowań, nadwrażliwość, słaba grafomotoryka - są bardzo typowe dla aspikowego zaburzenia.
Dlaczego Aspik jest zdiagnozowany, a Michał nie? Dlaczego pani wychowawczyni zwróciła mi uwagę, że Aspik zachowuje się niezgodnie z normami, że powinnam pójść z nim do psychologa, a rodzice Michała nie otrzymali takich sygnałów?
Ano dlatego, że Aspik miał gorszy start. W wieku lat prawie czterech wyraźnie różnił się od rówieśników, Michał mieścił się jeszcze w normach.
Teraz Aspik dużo nadrobił, Michał nie - rozwijał się we własnym tempie, bez terapii, wspomagania.
Chłopcy są na podobnym poziomie rozwoju. Cudownie się dogadują, bawią razem. Tęsknią za sobą. Rozumieją się. Obaj mają problemy z okazywaniem i rozróżnianiem złożonych emocji ale wzajemnie emocje rozróżniają i reagują we właściwy sposób.
Teraz każdy z nich jest dla drugiego najlepszym terapeutą. Uczą się zabaw, wchodzenia w interakcje.
To jest coś niezwykłego.
Pierwszy cud, że trafili do jednej grupy przedszkolnej. Drugi, że się zaakceptowali. Trzeci, że obaj są gotowi i otwarci na kontakty, że chcą razem przebywać.

Co jest złe?
To, że Michał dopiero jest w trakcie diagnozy. Że panie mając porównanie ze zdiagnozowanym Aspikiem nie powiedziały ani słowa rodzicom.
Że podważały diagnozę Aspika bo zachowuje się jak "zdrowe" dziecko. A że obaj zachowują się inaczej niż reszta - nieważne.

środa, 21 listopada 2012

Blogowa zabawa


Przez Franiową Mamę zostaliśmy zaproszeni do blogowej zabawy.
Wyróżnienie Liebster Blog otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".  Nominowany/nominowana odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie  nominowany/nominowana tworzy swoich własnych 11 pytań i nominuje 11 osób do udziału w zabawie. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie oraz który został nominowany wcześniej.

 Na początek wyróżnieni przeze mnie: aspik Jasiek, ka-milowa kraina, grzesiowy blog, Hurra! Autyzm, asperger.blog.pl, Antulek, autystyczne wybrzeże, pszczółka Maja, blog oskarkowy. I jeszcze autyzm dzień po dniu. Nie musicie przedłużać łańcuszka :)

Moje pytania dla nominowanych:
  1. Wymarzony wieczór?
  2. Ulubiona piosenka?
  3. Wino czy piwo?
  4. Gdzie najbardziej lubisz przebywać w wolnym czasie?
  5. Muzeum techniki czy muzeum sztuki?
  6. Czy lubisz swoją pracę?
  7. Czy piszesz jeszcze tradycyjne listy?
  8. Zegarek analogowy czy cyfrowy?
  9. W jakiej pozycji śpisz?
10. PC czy laptop?
11. Jak pieszczotliwie nazywasz swoje dziecko?


Pytania od mamy Franka i moje odpowiedzi:

1. Jakie jest Twoje największe marzenie? 
Niech pozostanie tajemnicą bo się nie spełni ;)

2. Jaki jest Twój ukochany smak? 
Szarlotka! 

3. Czy masz jakąś ukochaną rzecz?
Nie. Mam tylko ukochane osoby :)

4. Co Cię doprowadza do pasji?
Chamstwo. Niestety wszechobecne.

5. Z czego śmiejesz się najczęściej? 
Z ciekawych i zaskakujących powiedzonek syna.

6. Jaka jest najmniejsza najcenniejsza rzecz dla Ciebie?
Notatnik. Może nie jest bardzo mały ale dla mnie najcenniejszy.


7. Jakie najdziwniejsze pytanie w życiu zostało Ci zadane?
Czy ma pani dowód? (zadane, kiedy chciałam kupić piwo w dniu 27 urodzin)

8. Co nadaje sens Twojemu życiu?
Miłość.
"Bardzo cię kocham i lubię" mówione przez mojego syna.

9. Co jest dla Ciebie synonimem chaosu?
Poranek u brata ;) Dzieciaki wstają bladym świtem (koło 8 rano), zaczynają skakać po materacu i wołać jeść, dorośli próbują jeszcze dospać bo położyli się o 3 nad ranem. Później dorośli wstają, obijają się o siebie w drodze do kuchni i łazienki, wszechobecne dzieci i pies włażą pod nogi. Nikt nie wie, co się dzieje, gdzie jest i co powinien zrobić :)

10. Jaka jest Twoja ulubiona część garderoby?
Torebka. Czy to jest część garderoby?

11. Jaka jest Twoja ulubiona książka?
"Kraina chichów" Jonathana Carrolla.

wtorek, 20 listopada 2012

Małe cuda :)

Mamy teraz bardzo dobry czas. Czas małych cudów :)

Wczoraj Aspik miał wyjść z przedszkola po obiadku i iść na terapię SI. Niestety terapeuta odwołał zajęcia - choroba. Poszłam po Aspika do przedszkola zgodnie z umową - po obiadku i powiedziałam, że zajęcia SI odwołane. Myślałam, że będzie problem. Bez nadziei i bez sensu powiedziałam, że skoro nie ma zajęć to może zostać w przedszkolu dłużej... a Aspik pobiegł do sali! Zawrócił jeszcze na chwilę zapytać, co będzie na podwieczorek :)

Dzisiaj spełniło się moje małe marzenie. Aspik po raz pierwszy narysował coś innego niż lokomotywa (silnik lub wykaszarka). Narysował naszą działkę. Proszę, oto ona:

 

Z lewej strony jest altanka, to po środku to drzewo, a po prawej stoi kosiarka.


Poniżej jeszcze dwie lokomotywy - efekt WSPÓLNEJ pracy Aspika i przedszkolnego kolegi :)












sobota, 17 listopada 2012

Autystycznie?

Aspik zadziwia postępami.
Ostatnie dwa dni spędziliśmy u mojego brata. Jego syn Franek za kilka dni będzie miał czwarte urodziny. Aspik wybrał dla niego zabawkę, żółty samochód z otwieranymi drzwiami. Idealny prezent bo żółty to ulubiony kolor obdarowanego, a Franek zawsze wkłada do samochodów "pasażerów" (kawałki papieru, drobne monety itp.) więc pojazd musi mieć otwierane drzwiczki ;)
Po raz pierwszy Aspik wybrał prezent z myślą o kimś. Zaobserwował i przeanalizował. Jestem bardzo z niego dumna.
Chłopaki prawie cały czas bawili się razem. RAZEM! Prawie bez konfliktów, bez problemów, bez bicia, szczypania, popychania, zabierania zabawek. Po prostu zabawa dwóch małych chłopców. Skakali po materacu, oglądali bajki, jeździli samochodzikami, układali klocki... Aspik zrobił awanturę jak powiedziałam, że musimy wyjechać, a Franek rozpłakał się przy pożegnaniu.
To jest coś niesamowicie dodającego energii do dalszej pracy.

Nie wiem, co czuje i myśli Aspik. Co rozumie z gmatwaniny emocji. Czy wie, co to jest przyjaźń, miłość? Czy kiedyś pokocha? Jak?


piątek, 9 listopada 2012

Wyczucie czasu

Aspik zachorował. Zdarza się.
To pierwsza infekcja w tym roku przedszkolnym. Wiem, że powinnam się cieszyć. Dopiero pierwsza infekcja, nic poważnego, zwykły kaszel.
Taaak, cieszę się, że minęły już ponad dwa miesiące przedszkola, podczas których Aspik nie chorował.
Ale synu, dlaczego właśnie teraz? Matka skrupulatnie zaplanowała cały weekend, teraz musi wszystko odwoływać.
Ech. Idealne wyczucie czasu. Jak zawsze.

Każdy rodzic wie, o czym piszę: czas wyjść z domu, a niemowlę właśnie zrobiło niespodziankę i trzeba je przewinąć.
Spieszymy się na pociąg, a dziecko mówi, że głodne. I mam wybór: nakarmić i pojechać następnym albo nie nakarmić (przecież jadło pół godziny wcześniej) i słuchać wycia i jęków.
Aspik miewał gorączki o niewyjaśnionej przyczynie. Kilkulatek, 40 stopni gorączki, drgawki i brak reakcji na leki - czyż może być coś lepszego w piątkowy wieczór?

Chociaż... raz Aspik trafił idealnie "w punkt".
Aspikowi dobrze siedziało się w brzuchu matki. Wcale nie chciał wychodzić. Za nic miał sobie terminy, nie ważne jak liczone. Tydzień po ustalonym przez lekarza terminie ostatecznym jeszcze w dwupaku poszłam do szpitala na badania. To był piątek. KTG pokazało brak akcji. Postraszono mnie, że jeżeli nic się nie zmieni to w poniedziałek mam przyjść ponownie, a lekarze pomogą nam się rozpakować.
Aspik urodził się w niedzielę o 21:15 bez pomocy :)

środa, 7 listopada 2012

Rozmówki różne

- Mamo, jak szczeniaki wydostają się z suki?
- Przez kanał rodny. - matka po chwili zastanowienia.
- A co to jest kanał?
- Taki tunel.
- Czyli kanał to taka nieskończona jaskinia?

------------------------------------------------------------
- Załamanie światła powoduje, że z żółtego światła robią się różne kolory.
- Synu, to jest rozszczepienie światła.
- Aha. Odkryła to płyta.*


* Odkrył to Aspik wpatrując się w płytę CD.

------------------------------------------------------------
Aspik zawiesił się podczas zabawy klockami i wypowiedział taką mądrość:
- Kwadrat może powstać jak się połączy cztery kwadraty albo dwa trójkąty.

Aspik niedługo później:
- Jak się złączy cztery kostki to nie powstanie kostka tylko półkostka.
 
------------------------------------------------------------
- Co to jest łyko?
- Taka część drzewa, która jest między korą a drewnem.
- Coś, co przenosi wodę w drzewie. - uzupełnił Aspik.

czwartek, 1 listopada 2012

Dla nieznających Aspika

Ci, którzy Aspika znają osobiście, zwłaszcza ci, którzy już gościli go w swoim domu mogą nie czytać tego postu. Już tego doświadczyli na własnej skórze ;)

Jakie zachowania Aspika powodują, że matka chciałaby zapaść się pod ziemię?
Jest wiele trudnych zachowań. Część zachowań stała się dla mnie już tak oczywista, że nawet ich nie zauważam przebywając z Aspikiem codziennie. Czasem nawet nie wiem, że jakieś zachowanie może być problemem.
Poniższa lista to sprawy najtrudniejsze i wychwycone dzisiaj podczas wizyty u rodziny.

1. Najtrudniejsze i nie do przeskoczenia - tekst "to jest najgorsza zupa na świecie, nikt nie gotuje tak niedobrej zupy".
Aspik lubi rosół, zupę pomidorową, parówki, kotlety mielone, spaghetti, pizzę, tosty, sałatki... Je dużo, czasem, jak ma apetyt, zjada więcej niż dorosły. Nie bronię mu.
Aspik nie je poza domem. Każdy kucharz gotuje inaczej, dodaje różne przyprawy. Aspik te różnice wyczuwa i wie, że to coś, co nazywają zupą pomidorową nie smakuje jak jego ulubiona zupa pomidorowa. I w szczerości okrutnej wygłasza powyższy tekst.
Nie wiem, czy kiedyś uda się go nauczyć, żeby zjadał mimo wszystko. Może nawet takie inaczej przyprawione też będzie mu bardziej smakowało.
2. Szczerość.
Stwierdzenie "kiedy wreszcie..." pada zwykle po kilku minutach przebywania Aspika w dowolnym nieznanym miejscu. Może być "kiedy wreszcie wejdziemy do stomatologa?". Czasem zdarza się "kiedy wreszcie wyjdziemy z tego domu bo mi się tu nie podoba". Bywa też "niech oni już sobie pójdą".
Kiedyś uda nam się wypracować właściwe zachowania w większości sytuacji ale nie we wszystkich - wszystkich sytuacji nie da się przepracować.
3. Przypływ czułości.
Aspik jest zachwycony tymi dwiema kobiecymi miękkościami. Często zdarza mu się, że rzuca się ciotce na szyję, w ostatniej chwili zmienia kierunek i jego łapki lądują na jej piersiach. Matce się rzuca na szyję bez zmiany kierunku. Wielkość ma znaczenie, hojnie obdarzone kobiety - strzeżcie się!
Hm... trochę za wcześnie, synu... i tak do ciotki?
4. Załatwianie potrzeb fizjologicznych.
Aspik nie czuje się skrępowany w żadnej sytuacji (chyba, że go zwiążę). Zostawia otwarte drzwi do toalety nie przejmując się ciągłymi napomnieniami. W obcych miejscach boi się pójść do łazienki sam, ciągnie mnie ze sobą.
Zasadę zamykania drzwi chyba kiedyś opanuje...
5. Przerywanie podczas rozmowy.
Zawsze, zawsze, zawsze Aspik ma coś ważnego do powiedzenia, kiedy tylko zacznę rozmawiać przez telefon.
Aspik nie wie, ile trwa chwila więc nie przyjmuje do wiadomości, że wysłucham go za chwilę. Czasem wystarcza już powiedzenie "za 5 minut" ale wtedy dokładnie 5 minut później przychodzi i zaczyna nawijać ;)
6. Aspik mówi.
Mówi dużo, głośno, zwykle nieadekwatnie. Dzisiaj na cmentarzu śpiewał piosenkę o bezpieczeństwie w ruchu drogowym...


Jeżeli chcecie zaprosić Aspika musicie liczyć się z takimi zachowaniami Aspika. Gwarantuję, że będzie to nietypowe spotkanie. Niezapomniane.
Ja przepraszam za wszystkie takie aspikowe wyskoki lecz poprawy nie obiecam ;)

wtorek, 30 października 2012

Lokomotywa

Zobaczcie, co dzisiaj Aspik stworzył w przedszkolu:


Co z tego, że to znów lokomotywa. Jest zupełnie inna. Ma okna, a nad nią świeci słońce - tego wcześniej nie było na żadnej z tysięcy narysowanych przez Aspika lokomotyw.
Jest to lokomotywa wymyślona przez Aspika! Nazwał ją KM308.

niedziela, 28 października 2012

Liczenie

Aspik zawsze lubił liczyć. Szybko opanował liczenie do 10, liczył wszystko, co było w jego zasięgu.
Niedługo później liczył od 10 do 0 i odkrył liczby ujemne. Jakoś tak naturalnie przeskoczył 0 i poszedł dalej "-1, -2...".
Następnie policzył wszystkie noworodki w gazecie (wkładka ze zdjęciami dzieci w Gazecie Wyborczej). Było ich 154. Chociaż sam twierdzi, że umie liczyć tylko do 49.
Któregoś wieczora, kiedy Aspik był w rozmownym nastroju, a było już późno, powiedziałam, żeby policzył do 100. Aspik oburzył się na mnie bo przecież on nie umie. To zaproponowałam, żeby policzył 49 razy do 49. Zrobił to. Nie zasnął.

Kilka tygodni temu Aspik stwierdził, że lubi równe liczby. Nie potrafił wyjaśnić, jakie liczby są dla niego "równe" ale wymienił kilka przykładów. 4, 6, 2... Dzisiaj odkrył, że 10 też jest równe. I stwierdził, że on lubi takie liczby. Był zaskoczony, kiedy mu powiedziałam, że ktoś już wcześniej takie liczby odkrył i nazwał liczbami parzystymi.
Aspik wykonuje złożone operacje matematyczne na małych liczbach (do kilkunastu). Rozwiązuje zadania typu (7-1):3. W pamięci, po prostu podaje wynik.
Zna ułamki. Wie, że 1/2 : 2 = 1/4, a 1/2 + 1/2 = 1.
Wie, że -1 jest większe od -3.
Nikt go tego wszystkiego nie uczył.

sobota, 27 października 2012

Kółeczka


Spadł pierwszy śnieg więc trzeba było wyjąć zimowe rzeczy. Jak zwykle okazało się, że Aspik ma wszystko, za to matka Aspika nie ma butów. Wybraliśmy się więc razem do sklepu.
Aspik przeszczęśliwy, mógł sobie poszurać w tej brei śniegowo-błotnej leżącej na chodnikach. Matka-zmarzlak mniej szczęśliwa.
W sklepie tłum ludzi ale Aspik nie protestował. Zostawiłam go na pufie służącej do przymierzania, a sama poszłam oglądać. Wyszłam z założenia, że Aspik siedzący na środku sklepu jest łatwiejszy do upilnowania niż Aspik ciągnięty wzdłuż półek. Miałam rację, spokojnie wytrzymał mój błyskawiczny rajd między stosami pudełek i przymierzanie jednej wybranej pary.
To zawsze tak wygląda, całe zakupy trwają najwyżej 15 minut :)
Podeszliśmy do kasy, pani pakuje pudełko do torby, a Aspik uprzejmie prosi o niepakowanie, bo musi wyjąć z pudełka kółeczko.* I pokazuje kółeczka, które wyjął wcześniej z innych pudełek.
Oto, co Aspik robił czekając na matkę. Kreatywnie zagospodarował czas ;)


* Pudełka z butami często mają wycięte takie kółeczka na jednym z boków.

piątek, 26 października 2012

Lektor

Aspik nieszczególnie lubi oglądać bajki.
Zdecydowanie lepsze są bajki do słuchania.
Taki na przykład Kubuś Puchatek. Aspik dostał audiobooka na czwarte urodziny. Słuchał. I słuchał, i słuchał. Co wieczór. Przez pół roku. Nie można było zmienić płyty, Aspik zasypiał tylko przy tej.

Wracam do tematu: lektor.
Nie wiem, co mają w sobie filmy przyrodnicze, dokumentalne i kilka innych ale Aspik rozpoznaje je na pierwszy rzut... czegoś. Ucha? Bo rozpoznaje je słuchowo i przybiega z drugiego końca domu.
Myślę, że tajemnica tkwi w lektorze. Jakiś specyficzny sposób mówienia, który odróżnia tego typu filmy od innych.
Bo temat nie jest ważny. Film może być o rybach migrujących w górę rzeki i wspinających się na skałę (tak, są takie, Aspik zna ich nazwę, matka niestety nie). Może być o najlepszych pociągach. Albo o produkcji fletu prostego. Nieważne, Aspik z chęcią obejrzy każdy.

Dzisiaj Aspik chciał, żeby włączyć mu bajki w telewizji. Ok, może obejrzeć, czemu nie. Niestety w naszym pilocie telewizyjnym kilka lat temu przestało działać kilka przycisków i zamiast MiniMini włączyło się Discovery. Bajki zostały zapomniane i usłyszałam tylko "Nie przełączaj!".
Dzisiaj trafiliśmy na program o superpociągach. Za kilka tygodni dowiem się, który pociąg jest najszybszy, który najdłuższy, a który najcięższy. Razem z konkretnymi danymi liczbowymi...

środa, 24 października 2012

Akademia Specjalistów

Kilka dni temu na blogu Franka Mistrza Uśmiechu pojawił się filmik Akademia Specjalistów.


Od tego czasu zastanawiam się, co wyjątkowego robi Aspik.
I już wiem. On jest Specjalistą Konstruktorem.
Wieży z klocków nie budował bo to było zbyt prymitywne ;) On chciał wiedzieć, jak prawdziwie budować, a na to potrzebował czasu. Ten czas wykorzystał na obserwację pracy różnych maszyn, silników itp. Dlatego chciał zajrzeć pod maskę samochodu, pójść do muzeum techniki, muzeum kolejnictwa i parowozowni. Tam mógł zdobyć niezbędną wiedzę. Dzięki temu od kilku tygodni konstruuje z klocków lego maszyny własnego pomysłu. Taką, która będzie domykać drzwi w pociągu, automatyczny podajnik drewna do rąbania, maszynę do produkcji kotletów mielonych i wiele innych :)
Kto jeszcze pamięta Aspika bawiącego się wyłącznie schematycznie, leżącego na podłodze i patrzącego na obracające się kółka samochodów? A tak było jeszcze przed wakacjami!

poniedziałek, 22 października 2012

Plany

Ale nam intensywnie blog się rozwija, codziennie przybywają wpisy ;) Spokojnie, już niedługo się uciszę, potok słów i tematów ustanie...

Aspik chce mieć zwierzaka. Kota.
Marzy o tym już dwa lata i jestem pewna, że to marzenie będzie musiało się spełnić.
Mówił o tym zwierzaku, którego chce mieć, ciągle, nieustannie. Zamęczał mnie pytaniami kiedy wreszcie tego kota będzie mieć. Matka po stutysięcznym pytaniu odpowiedziała, że Aspik kota dostanie jak skończy drugą klasę podstawówki.
To było w czasach wielkiej niewiedzy, przed diagnozą. Jeszcze uczyliśmy się żyć z Aspikiem. Nie wiedziałam, co mnie czeka.
Aspik od tamtego czasu mówi o kotce, którą dostanie po drugiej klasie szkoły podstawowej. Planuje, jakie będzie miała zabawki, jaki pokarm będzie dostawała. Kotka będzie czarna w białe łatki i malutka.
Kilka minut temu powiedział, że spanie kotki będzie stało pod stołem w pokoju :)

niedziela, 21 października 2012

Ognisko

Aspik wyraźnie się zmienia.

Retrospekcja.
Rok temu wakacje spędziliśmy pod namiotami. Codziennie paliliśmy ognisko, piekliśmy kiełbaski, chlebek. Aspik jadł tosty.
Aspik do ogniska nawet nie podszedł. Siadał na swoim krzesełku tak daleko, żeby nie czuł dymu ani ciepła.

Teraz.
Ogień jeszcze nie zdążył się rozpalić, a Aspik...



A później kiełbaskę zjadł.

sobota, 20 października 2012

Praca domowa

Aspik uczęszcza już do zerówki, co prawda przedszkolnej... ale dostał pracę domową. Panie prosiły, żeby w weekend wszystkie dzieci zaangażowały się do pomocy w domu. Zaangażowanie miało polegać na wspólnym przygotowaniu ciasteczek.
Hm, rodzice większości przedszkolaków raczej nie będą zachwyceni, niektóre mamy wygonią dzieci z kuchni, żeby w spokoju odrobić pracę domową dzieci...
Razem z Aspikiem przygotowaliśmy ciasteczka cynamonowe. Bardzo łatwe, oto przepis:
  • 25 dag mąki
  • 12,5 dag masła
  • 12,5 dag cukru
  • 1 jajo
  • duża szczypta soli
  • łyżeczka cynamonu
  • 1,5 paczki proszku do pieczenia.
Mąkę posiekać z masłem (oziębionym w lodówce), dodać cukier i sól, wymieszać. Wbić jajko, dodać cynamon i proszek do pieczenia, wyrobić. Gotowe ciasto rozwałkować na placek o grubości 0,5 cm, wykrawać ciasteczka o dowolnych kształtach, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do 160-180 stopni przez około 20 minut.
 Aspik postanowił uczestniczyć w przygotowaniu ciasta. Zrobiłam czynności początkowe, posiekałam masło z mąką, wymieszałam z cukrem i solą, wbiłam jajka, a później... Aspik włożył w to swoje łapki! wyrabiał ciasto od początku, od płynnego, zimnego jajka, sypkiej mąki - dotykał tego, co chwila powtarzając "fuj".


 W pewnej chwili miał dość i wyrabiać skończyła matka ;)
Aspik wykroił wszystkie ciasteczka. To było dużo pracy, bo oczywiście robiliśmy podwójną porcję.

Oto dowód, że Aspik odrobił pracę domową. I zjadał ją ze smakiem ;)


czwartek, 18 października 2012

Babeczki

Grupa Aspika robiła dziś w przedszkolu babeczki. Dzieciaki wbijały jajka, sypały mąkę, miksowały... Aspik zachwycony, nawet dźwięk miksera go nie przeraził. Gotowe ciasto nałożyli do foremek.
Oto, co Aspik powiedział o dalszych czynnościach:
- Poszedła je pani Bożenka.*
Poprosiłam o wyjaśnienie, co to znaczy.
- Pani Bożenka wzięła tę tacę i czworo dzieci. Zanieśliśmy babeczki do kuchni i ja pomogłem pani kucharce włożyć je do piekarnika.**

* Aspik w zasadzie nie robi błędów językowych.
** To jest dokładna wypowiedź pięciolatka, dowód poprawności gramatycznej ;)


--------------------------------------------------------------------
Przy okazji.
Jest taki konkurs Na jednym wózku. My udziału nie bierzemy ale kilkoro naszych przyjaciół - tak. Warto ich poznać.
Głosować można codziennie do 15 XII na tyle blogów, ile chcecie.

sobota, 6 października 2012

Powizytowo

Czwartkowe wizyty lekarskie odbyły się zgodnie z planem i bez problemów.
Najpierw byliśmy u okulisty. Aspik uparcie nie chciał zobaczyć kwiatka na tablicy sprawdzającej ostrość widzenia i uparcie mówił na rybę "helikopter". Samochód, samolot i łódkę widział bez problemów :) Przez rok dużo z oczkami Aspika się zmieniło. Miał +1,5 na obu oczkach, teraz już -0,5. Kontrola za pół roku. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i że okulary nie będą potrzebne.
U stomatologa też duże zmiany. Dolna jedynka rośnie ładnie, kolejne trzy mleczne jedynki szykują się do wypadania. Na dokładkę zaczynają się wyżynać szóstki. Kontrola za trzy miesiące.

Odwiedziliśmy też mojego brata.
Po raz pierwszy Aspik bez problemów bawił się z moim bratankiem. Bez bicia, popychania, płaczu "bo on zabrał zabawkę" itp. Ogromna zmiana. Jeszcze w sierpniu po półgodzinie przebywania z Frankiem był płacz i pytania kiedy wreszcie wrócimy do domu. A teraz żaden z chłopców nie chciał położyć się spać bo tak się świetnie bawili. Co więcej Aspik inicjował zabawy!
A jak zobaczyłam mojego syna trzymającego przy uchu zabawkowe imadło i rozmawiającego jak przez telefon... Nie potrafię opisać tego uczucia. Moje dziecię bawiło się symbolicznie!
Nie wiem, czy Aspik po prostu dojrzał, czy może zajęcia grupowe dały tak niesamowity efekt, a może zajęcia w przedszkolu pomogły? Nie ważne, pewnie wszystko razem. Franek coraz lepiej mówi, co też z pewnością ułatwiło chłopcom komunikację.

Aspik pyta, kiedy znów pojedziemy do Franka :) Już za tydzień.


------------------------------------------------------------------

- Jakie zwierzę najbardziej lubi się kąpać? - zapytał Aspik podczas spaceru.
- Ryba i żaba. - odpowiedział sam sobie.

środa, 3 października 2012

Najpiękniejsze miejsce na ziemi

Wczoraj już o tym miejscu wspominałam ale zasługuje ono na osobny wpis ;)



Rodzinka nietoperzy.
Miejsce to nie jest idealne ale właśnie dlatego jest piękne.
Dzięcioł rankiem zagląda przez okno. Na trawniku rosną kanie. Kawa smakuje wspaniale. W garażu mieszka rodzinka nietoperzy. W lesie czasem można wpaść w pajęczynę rozciągniętą przez całą szerokość ścieżki. Ogień w kominku hipnotyzuje.



Nazwy nie zdradzę, nie chcę, żeby tłum turystów błąkał się po tamtejszych lasach. Ale wierzę, że każdy z Was zna takie miejsce. Może macie szczęście i właśnie tam mieszkacie. Może jeździcie tam co roku na wakacje. A jeżeli z jakichś powodów pojechać tam nie możecie, wracacie tam w myślach.


Takiego miejsca Wam życzę, nawet jeśli będzie istniało tylko w Waszych sercach.


M. dla Ciebie.

wtorek, 2 października 2012

Aspik weekendowy

Tak nam się złożyło, że kilka kolejnych weekendów mamy przedłużonych.
Oj, nie nachodzi się Aspik do przedszkola... A już jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Trzy dni w tygodniu wychodzi po podwieczorku, dwa dni po obiadku :) Taki rozkład powrotów do domu to była propozycja Aspika!

Ale miało być weekendowo.
22 i 23 września, już po raz jedenasty odbyły się Dni Transportu Publicznego.


Byliśmy w sobotę.
Na powyższym rozkładzie najmniej interesująca wydaje się część odbywająca się w Zajezdni Żoliborz, a najciekawsze rzeczy miały dziać się w Oddziale Remontów Taboru MZA.
Nic bardziej mylnego, przynajmniej jeśli chodzi o Aspika. W Zajezdni Żoliborz były TRAMWAJE. Różne, od najstarszych, w których nie było drzwi (wielki zachwyt Aspika) po najnowsze typu swing. Do wszystkich można było wejść, zajrzeć do kabiny motorniczego, nacisnąć klakson czy w co ta maszyna była wyposażona. Kilka pojazdów kursowało na krótkiej trasie do metra Młociny lub Marymont.
Krótka retrospekcja. W zeszłym roku na DTP Aspik nie chciał wejść do żadnego wagonu ani lokomotywy (byliśmy wtedy na dniu kolejowym). A jak już o tym: w zeszłym roku była taka fajna część kolejowa na dworcu Zachodnim. Można było zwiedzać różne typy pociągów, był parowóz (aspikowa ukochana Piękna Helena) kursujący między Warszawą Zachodnią i Pruszkowem. Wtedy Aspik bał się wejść do wagonu. Teraz chciałby się przejechać. Proszę organizatorów i decydentów, żeby, jeżeli będzie taka możliwość, w przyszłym roku znów sprowadzili parowóz na Dni Transportu Publicznego. :P
Wracamy do teraźniejszości ;) W tym roku Aspik był wszędzie. Wchodził do każdego wagonu, zaglądał do każdej kabiny, kilka razy usiadł na miejscu motorniczego, dzwonił dzwonkiem ostrzegawczym, wszystkiego chciał dotknąć, wszystko zobaczyć, wszystkiego doświadczyć. Cudownie zobaczyć Aspika takiego otwartego na nowe doświadczenia.

















W ostatni weekend korzystaliśmy z pięknej jesiennej pogody. Wyjechaliśmy na kilka dni, chodziliśmy po lesie, zbieraliśmy grzyby (aż dwa!). Aspik rozluźniony, szczęśliwy, matka też. Czego więcej chcieć?

Dziękujemy Ci, M.



W ten weekend już niestety tak sielankowo nie będzie. We czwartek leczenie ząbków i okulista. Prosimy o trzymanie kciuków, żeby kolejny wpis był równie radosny, jak ten :)

niedziela, 23 września 2012

Wynalazca

Jechaliśmy pociągiem podmiejskim, jak zwykle było sporo ludzi. Siedzieliśmy tuż przy drzwiach, które czasami się nie zamykały lub zamykały z opóźnieniem.
Aspik zdawał się nie zauważać problemu choć zwykle zwraca na takie rzeczy uwagę. Tłumaczyłam to jego zmęczeniem. Jednak nie. Aspik obmyślał plan. Nagle donośnym głosem oznajmił:
- Muszę skonstruować maszynę, która będzie zamykać drzwi. Będzie wyglądała jak ludzkie ramię przyłączone do silnika w obudowie. Z czujnikiem. Tylko nie wiem, czy silnik powinien być elektryczny, czy spalinowy *.
Ja spokojnie odpowiedziałam, że lepszy w elektrycznym pociągu będzie silnik elektryczny. Aspik stwierdził:
- Ale może być silnik spalinowy, który będzie miał dłuższy komin wystający przez okno albo specjalną dziurę w ścianie.

Wysiedliśmy z pociągu, już w drodze do domu Aspik wyraził zaniepokojenie, że nie rozpozna pociągu, który ma uszkodzone drzwi i nie będzie wiedział, gdzie tę swoją maszynę ma zamontować.

* Aspik używa właśnie takich słów i konstrukcji gramatycznych.

-------------------------------------------------------------------------
Wieczór, Aspik już w łóżku, światło zgaszone. Słyszę:
- Mamo, czy mole brzęczą?
- Nie, synu, nie brzęczą.
Długa cisza.
- Mamo, w moim pokoju jest komar.

-------------------------------------------------------------------------
- Jak suczka będzie miała szczeniaczki to się oszczeni. - powiedziała do Aspika babcia.
- A jak sowa będzie miała sowiątka to osowieje. - odpowiedział Aspik.

czwartek, 20 września 2012

Alergolog

Aspik "od zawsze" odżywiał się w specyficzny sposób. Jego pierwszym stałym pokarmem była marchewka z rosołu spożyta w 9 miesiącu życia. Złapał sam w łapkę i zjadł.
Oczywiście, że próbowaliśmy nakarmić go wcześniej pokarmami dla dzieci. Marcheweczka gotowana osobno, przetarta przez sitko. Ziemniaczek, dynia, kurczaczek lub inne domowe specjały. Słoiczki jakiekolwiek. Nic z tego, po prostu nie dał sobie tego włożyć do ust. W tamtym czasie smakowało mu tylko mleczko, i to najlepiej z "podręcznej mleczarni" czyli matki.
Aspik rozsmakował się w marchewce i szybko pozwolił sobie podać inne produkty, oczywiście musiały być odpowiednio doprawione. Nie jakieś mdłe jedzenie ze słoika czy ziemniaczki bez soli. Niedługo później, ku przerażeniu matki, zjadł plasterek cytryny, uśmiechnął i oblizał.
Ale do rzeczy. Aspik od urodzenia miał bardzo suchą skórę. Zgodnie z zaleceniami pediatry przez pierwsze miesiące odżywiałam się wyłącznie rosołkiem, kurczakiem z rosołku, zupką rybną albo bułką z masełkiem. To był dla mnie straszny czas ale dzięki temu szybko wróciłam do wagi sprzed ciąży ;) Jak zjadłam kawałek żółtego sera, Aspik miał problemy brzuszkowe. To samo z pomidorem. Później było coraz łatwiej ale suche, szorstkie policzki i ramiona pozostały. Czasem było trochę lepiej, czasem gorzej, raz był wielki atak alergii w reakcji na proszek (dla alergików, nawiasem mówiąc). I tak sobie prowadziliśmy zgadywankę.
W końcu znaleźliśmy winowajcę: czekolada. Taaak, wiem, zapytacie, kto podaje kilkumiesięcznemu dziecku czekoladę? Nikt. Ale ja już wtedy jadłam wszystko, a Aspik dalej ssał. Później Aspik oczywiście czekoladę jadł bo dwu-, trzylatki jadają takie rzeczy i już. Hm.
W końcu pół roku temu udaliśmy się do alergologa. Ten popatrzył na Aspika, powiedział, że zrobimy testy skórne. Panel pokarmowy na tamtej wizycie nic nie wykazał. Szczególnie nie było uczulenia na czekoladę. Alergolog powiedział, że on bardziej ufa obserwacjom rodziców niż testom więc jeżeli widzimy uczulenie na czekoladę to znaczy, że mimo ujemnych testów ono jest. I żeby we wrześniu, po okresie intensywnego pylenia zrobić panel wziewny.
W ostatni wtorek Aspik obudził się z opuchniętymi powiekami i zapchanym nosem. Wyglądał, jakby powieki miał pomalowane różowym cieniem. Dziwaczne. Ale czuł się dobrze, nie swędziało. Wczoraj było już lepiej, powieki dalej opuchnięte ale oddychanie przez nos już możliwe. A dzisiaj pojechaliśmy na umówioną wizytę u alergologa. Pani zrobiła Aspikowi testy, które wyszły ujemnie. (czy ktoś jest zaskoczony?). Alergii brak. Więc skąd taka piękna opuchlizna? Nie wiadomo. Dostaliśmy zalecenia jeżeli coś takiego się powtórzy i coś do smarowania ciągle suchej skóry.


A teraz podsumowanie przydługiego wpisu; Aspik nie ma alergii :)
Tylko nie może jeść czekolady i musi codziennie smarować się specjalnym kremem stosowanym przy łuszczycy i atopowym zapaleniu skóry.

poniedziałek, 3 września 2012

O co pani chodzi z tym autyzmem?

Czyli krótki post na temat pierwszego dnia w przedszkolu i nie tylko.

Dzisiaj Aspik rozpoczął swój trzeci rok w przedszkolu.
Pierwszy rok przetrwaliśmy bez diagnozy i było dobrze. Nie rewelacyjnie ale w porządku. Po zajęciach Aspik wracał, kręcił się w kółko albo plątał w firankę (której, o dziwo, nigdy nie zerwał). My jego zachowanie nazywaliśmy "wieczornym ADHD", dopiero dużo później dowiedziałam się, że w ten sposób odreagowywał przedszkolne stresy. Pod koniec tego pierwszego roku usłyszałam od wychowawczyni przedszkolnej, że "coś jest nie tak, może należałoby się zgłosić do psychologa". Po raz pierwszy padło przerażające słowo AUTYZM.
Kolejny rok przedszkolny był rokiem diagnozowania. Zmieniła się nauczycielka prowadząca, "nowa" pani nie widziała żadnych problemów Aspika, mówiła, że ma czas, że trochę odstaje ale nie za dużo. Mimo to biegaliśmy po specjalistach, robiliśmy badania... Dostaliśmy diagnozę: zespół Aspergera, zaburzenia integracji sensorycznej. Zaczęliśmy terapie. Aspik jakby trochę się uspokoił, nie było już "wieczornego ADHD", pojawiło się za to gryzienie rąk, robienie ząbkami dziur w rękawach, potrzeba trzymania czegoś w łapkach. Pojawiła się nadwrażliwość na niektóre dźwięki, coraz bardziej widać było niezgrabność ruchową, nienadążanie za rówieśnikami. W międzyczasie problem gorączek prawdopodobnie spowodowanych nadmiarem wrażeń. To wtedy usłyszałam zdanie, które jest tytułem dzisiejszego postu. Przy okazji przekazania diagnozy paniom przedszkolankom ;)
Zaczynamy kolejny rok przedszkolny (ostatni). Zerówka. Już z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego ale w "zwykłym" przedszkolu, tym samym, do którego Aspik uczęszczał przez poprzednie dwa lata. Orzeczenie dostaliśmy już po zakończeniu naboru do integracyjnego, a przenieść się nie udało. Nie dobrze, że nie w integracyjnym ale dobrze, że w znajomym otoczeniu.
Startujemy ze stanem średnim. W wakacje było bardzo dobrze: wypracowaliśmy z Aspikiem sporo zaległości ruchowych, Aspik chętnie bawił się przez krótki czas z rówieśnikami i młodszymi dziećmi. "Bawił się" to znaczy biegał razem z nimi czasem je naśladując.
Wrażenia po pierwszym dniu mam mieszane. Aspik był w przedszkolu tylko 4 godziny. Pani mówiła, że było dobrze, bezproblemowo. Ale bezproblemowo jest także, gdy Aspik chodzi dookoła dywanu i "ciucha", więc nie wiem... Po powrocie Aspik poszedł do swojego pokoju, położył się na podłodze i kazał mi wyjść. Siedział sam ponad godzinę. Tyle czasu potrzebował, żeby dojść do siebie?
Aha, oczywiście w przedszkolu narysował lokomotywę. Przez ostatni miesiąc nie wyprodukował żadnej, miałam nadzieję, że to już za nami.
Cóż, zobaczymy. Na razie patrzę w przeszłość i widzę, że w pierwszym roku edukacji Aspik jeszcze prawie nie różnił się od rówieśników. Jego zachowanie jeszcze mieściło się w granicach normy wiekowej. Rok temu różnice były wyraźniejsze. Obawiam się, że mimo postępów, w tym roku będzie jeszcze trudniej.
Ale, jak zawsze (jak Bob Budowniczy), damy radę!

sobota, 25 sierpnia 2012

Dumna matka i dwie scenki

Czy dziecko należy chować przed światem, czy wychodzić z nim do ludzi, pokazywać mu świat i pokazywać światu dziecko? Czy ujawniać zaburzenia dziecka?
Chodzi o materiał http://www.tvp.pl/olsztyn/publicystyka/opinie/wideo/23812/8334266. Warto obejrzeć.

"Oznaczanie" dzieci z autyzmem. Stygmatyzacja. Napiętnowanie dzieci. Odróżnienie naszych dzieci od dzieci zdrowych, normalnych. Unienormalnianie dzieci?
Nie podoba mi się podejście do tematu. Dobra idea ale źle przedstawiona.

Świadomość na temat  zaburzeń ze spektrum autyzmu jest wciąż minimalna. Dobrze, że są takie akcje, jak Autyzm wprowadza zmysły w błąd. Dobrze, że co roku 2 kwietnia budynki oświetla się na niebiesko, że wtedy mówi się o autyzmie chociaż wielu ludzi myśli, że ten niebieski to tylko taka tymczasowa dekoracja.


W wielu krajach można kupić koszulki i znaczki z zabawnymi, dającymi do myślenia napisami.

Np. tutaj: http://www.zazzle.de/autismus+geschenke.


Rodzice dzieci z autyzmem dzielą się na 3 grupy:
1. Ci, którzy chowają swoje dzieci, a jak te są już wystarczająco duże, umieszczają je w ośrodkach. Ci rodzice są ciągle umęczeni, spracowani i mówią, jakie to ciężkie życie mają.
2. Ci, którzy uważają, że ich dziecko jest normalne, nie ma żadnych zaburzeń, a cały świat jest głupi i musi dostosować się do ich wspaniałego dziecka.
3. Ci, którzy kochają swoje dziecko takim, jakie jest, którzy potrafią śmiać się z dziwactw swoich dzieci i starają się je zrozumieć. Takich kilkoro spotkałam tu, w sieci. Kilkoro z nich prowadzi blogi, mam je w zakładce po prawej stronie. Warto ich poznać, bardzo pozytywni ludzie.


Oby jak najwięcej było rodziców z trzeciej grupy. Oni mają szansę przedstawić swoje dziecko światu, "oswoić autyzm", edukować.

Ja jestem dumna z mojego syna. Nie z autyzmu ale z mojego wyjątkowego dziecka, który jest ładny, wesoły, ma świetną pamięć i pasje, którym potrafi oddawać się bez końca.
Niektórzy twierdzą, że on żadnego autyzmu nie ma, on ma zespół Aspergera, a to nie autyzm. Nie zgadzam się z nimi. Aspik co prawda nie siedzi w kącie i nie kiwa się, mówi itp. czyli nie jest "typowym" filmowym przykładem dziecka autystycznego. Ale proszę porozmawiać z rodzicami innych dzieci autystycznych, czy ich dzieci są stereotypowe? Nie, one mają stereotypie ;)
Aspik ma typowe problemy ZA. Radzi sobie całkiem nieźle, coraz lepiej chociaż coraz bardziej widać różnice między nim a rówieśnikami. I co, mam się schować w kącie, jego schować w kącie bo różni się coraz bardziej?
Zależy mi na tym, żeby Aspik potrafił poradzić sobie w życiu. Moje dziecko uczy się robić zakupy chociaż ma dopiero 5,5 roku. Zwiedzamy muzea, przede wszystkim muzea kolejnictwa ale wierzę, że na inne też przyjdzie czas. Chodzimy na przedstawienia, koncerty, spacery, place zabaw. Często są problemy, dziwne, nagłe, trudne do zrozumienia. Cóż, ja nie jestem autystyczna, czasami nie rozumiem mojego dziecka, czasami nie wychwycę w porę odstępstwa od normy, nie przewidzę jakiejś sytuacji. Wtedy jest problem, głupie spojrzenia i komentarze.
Jestem zdecydowanie ZA koszulkami albo zabawnymi znaczkami wyjaśniającymi, że Aspik jest aspikiem. Aspik też jest ZA ;) Może po dłuższym czasie termin "autyzm" i "zespół Aspergera" zacząłby coś znaczyć dla ludzi. Może jakby ludzie zobaczyli mojego syna w tych lepszych chwilach i przeczytali informację, stwierdziliby, że te zaburzenia nie są takie straszne. I może gdyby zobaczyli mojego syna wrzeszczącego z jakiegoś powodu, nie robiliby zbiegowiska. Może już więcej nie udzielanoby mi "dobrych rad" w stylu "trzeba mu spuścić porządne lanie".
Ja wiem, że znaczek przypięty do bluzki mojej lub mojego dziecka nie zmieni całego świata. Ale jeżeli jedna osoba zmieni swoje wyobrażenie dziecka autystycznego z "filmowego" na rzeczywiste, to już będzie sukces. Jeżeli jedna osoba zrozumie, że dziecko autystyczne jest całkiem fajnym dzieckiem tylko z autyzmem, to już będzie sukces.
Zobaczcie, dzieci z widocznymi niepełnosprawnościami są postrzegane w normalny, życzliwy sposób. Ktoś pomoże wnieść wózek, poda rękę, przytrzyma drzwi...
W moim mieście jest dorosły chłopak (inaczej nie potrafię go nazwać) z Zespołem Downa. Jeździ autobusami, jest czasem uciążliwy, głośno i dużo mówi... Ludzie są dla niego wyrozumiali bo widać, że ma ZD. A nasze dzieci są "gorsze" bo chociaż są niepełnosprawne, mają trudniej w życiu to jeszcze pechowo nie widać, więc ludzie mówią: "rodzice nieudolni wychowawczo". Nie ma zrozumienia, nie ma nawet minimalnej wiedzy o problemie. Dlatego jeszcze raz powtarzam, ja jestem za znaczkami. Nie za stygmatami "strzeż się, to dziecko ma autyzm" tylko coś ładnego, np:




------------------------------------------------
Aspik już całkiem sam myje ząbki. Mój mały chłopiec jest coraz bardziej samodzielny :)
Wczoraj podczas mycia ząbków Aspik zaczął krzyczeć i przybiegł do mnie z płaczem. Długo nie mógł wykrztusić, co się stało, co go tak przestraszyło. W końcu wyjaśnił, że ząb mu się rusza i krwawi, i że mam przykleić plasterek.

-------------------------------------------------
Każdy rodzic wie, że dziecko potrzebuje wielu rzeczy, a czasem torebka matki jest za mała na wszystko (i za ciężka). Wtedy plecak ratuje kręgosłup.
Wczoraj chciałam wybrać plecak, poprzedni po prostu się rozpadł. Stoję z Aspikiem przed sklepową ścianą obwieszoną plecakami i przeglądam. Aspik dał mi dobrą radę:
- Weź ten z Zygzakiem albo czarny, pozostałe są dziewczyńskie.

Hm. Muszę się zastanowić, jaką mam płeć ;)

piątek, 24 sierpnia 2012

:)

Znów długa przerwa od pisania na blogu... Przepraszam ale nie obiecuję poprawy ;)
U nas dużo się dzieje, niedługo zacznie się rok szkolny, przedtem musimy odwiedzić naszych wspaniałych specjalistów. Czeka nas wizyta u okulisty, pedodonta bo dawno byliśmy, alergolog na testy (panel wziewny), psycholog, psychiatra... Chyba o nikim nie zapomniałam. Poza tym trzeba żyć w miarę normalnie, ćwiczyć i zwykłe domowe czynności wykonywać.
Aspik od września zacznie chodzić na grupowe zajęcia z SI - bardzo się z tego cieszę. Dotychczas terapeuta mówił, że musi chociaż trochę dogonić rówieśników, teraz chyba już dogonił wystarczająco :)

Kończę, idziemy korzystać z ostatnich dni wakacji!

niedziela, 19 sierpnia 2012

Refleksje poślubne


Moja siostra wyszła za mąż :)
Młodzi byli w strojach stylizowanych na średniowieczne, wyglądali wspaniale. Widać, że zakochani w sobie do szaleństwa. A oto oni:
Załączone za zgodą Młodych

Aspik w urzędzie trochę się zagubił, wchodził pod krzesła i "ciuchał" ale w restauracji już było dobrze. Aspika pierwsze wesele :) Mam nadzieję, że będą kolejne.
Jedyny problem, że restauracja nie miała pomieszczenia, w którym przeciążony Aspik mógłby się schować na chwilę przed światem. Ale i tak dał radę, wytrwał 7 godzin (prosimy o oklaski!).

Było po prostu wspaniale. Młodzi, jak na nowożeńców średniowiecznych przystało, do ślubu pojechali bryczką zaprzężoną w dwa siwe konie. Ten sam wehikuł zawiózł Młodą Parę do zajazdu, gdzie ugoszczeni zostaliśmy w iście staropolskim stylu, dobrym jadłem i napitkiem. Pierwszy taniec to był oczywiście menuet.
Było pięknie i wzruszająco. Brakuje mi słów, żeby coś więcej pisać, zamilknę więc i pozwolę myślom płynąć swobodnie :)

środa, 15 sierpnia 2012

Trzymajcie kciuki

Długo nie pisałam z dwóch powodów. Po pierwsze nic się nie działo, same nudne dni ;) A po drugie przygotowujemy się do wielkiego wydarzenia w rodzinie.
Ale najpierw teraźniejszość, przyszłość później. Znów mamy gryzienie. Wróciło po dwóch miesiącach nieobecności. Na szczęście gryzienie rączek boli (!), a że coś gryźć trzeba, więc Aspik gryzie gryzak. Ten wzrok przechodniów widzących pięciolatka z gryzakiem, to potępienie w oczach... Cóż.
Oczywiście, bo jakże by mogło być inaczej, pojawiło się ponownie nawijanie brzegu bluzki na ręce. Kurczę, nie potrafię tego opisać, muszę zrobić zdjęcie i zamieścić.
Nasz terapeuta zapewnia, że te wieczne powroty niepożądanych czynności kiedyś miną. Ufam mu bezgranicznie w sprawach aspikowych i mam nadzieję, że tym razem również będzie, jak powiedział. Już jest lepiej bo Aspik nie gryzie tego, co najbliżej czyli własnych łapek tylko łapie najbliższą zabawkę albo idzie po gryzak. Już jest lepiej bo gryzienie rączek nie jest przyjemne, BOLI.
Poza tym mielibyśmy spokojne, wręcz nudne życie ale... moja siostra wychodzi za mąż. Ślub już w tą sobotę. I tu odnoszę się do tytułu postu: trzymajcie kciuki, proszę. Za Młodych, żeby im dobrze było na nowej drodze życia (wiem, że czytają ten blog). I żeby Aspik dobrze się bawił na pierwszym weselu w jego życiu, żeby były to dla niego niezapomniane i PRZYJEMNE chwile. Żeby nie przeszkadzały żadne nadwrażliwości, nadmiar ludzi, "niedobre" jedzenie... Żeby okazało się, że matka jak zwykle panikowała bez potrzeby :)
I małe kciuki za to, żeby matka Aspika też się dobrze bawiła, dobrze?

sobota, 4 sierpnia 2012

Normalny dzień

Nasz plac zabaw jest zamknięty. Robotnicy kładą nowy wodociąg, musimy zatem odwiedzać inne miejsca. Jest to o tyle kłopotliwe, że wszystkie mamy regularnie bywające na "naszym" placyku znają Aspika i wiedzą, czego można się po nim spodziewać, a czego nie.
Co robi Aspik na placu zabaw? Zazwyczaj znajduje jedno dziecko sporo młodsze (aktualnie preferuje dwu-, trzylatki). Dziecko w tym wieku dużo biega i już rozumie ideę wyścigu. Aspik ściga się ze swoją "ofiarą", biega za nią, przykleja się do niej... Kiedy dziecko wchodzi na zjeżdżalnię, Aspik jest tuż za nim. Kiedy siada na karuzeli, Aspik też chce się kręcić. Ja muszę tylko uważać, żeby Aspikowi nic się nie stało bo często trzylatki są bardziej sprawne motorycznie.
Znajomym rodzicom zachowanie Aspika nie przeszkadza, a ja uważam, że jest to jakaś forma uspołeczniania.

Dzisiaj zmuszeni byliśmy odwiedzić inny plac zabaw, bardzo blisko "naszego" ale jednak to nie to samo. Po pierwsze inne zabawki, po drugie inne dzieci, po trzecie inni rodzice. Znów "a dlaczego on tak macha rękami", "a dlaczego tak się śmieje", "da mu pani spokój, poradzi sobie", "nie płacz, chłopczyku, przecież nic się nie stało".
Przy zabawie Aspik trochę machał rączkami, niedużo. Śmiał się też, jak to on, głośno, z głębi brzucha. Ja ten śmiech uwielbiam :) Potrzebował pomocy przy wejściu na zjeżdżalnię. Płakał, jak chłopiec zajął huśtawkę, na której Aspik chciał się bujać.
Na koszulce pana w sklepie zobaczyłam napis "You laugh at me because I'm different, I laugh at you because you're all the same" (Śmiejecie się ze mnie bo jestem inny, ja śmieję się z was bo wszyscy jesteście tacy sami).

czwartek, 2 sierpnia 2012

Mały sukcesik

Zmobilizowana wyraźną poprawą w wielu sferach u Aspika postanowiłam pójść krok dalej.
Jedna z najbardziej denerwujących i dezorganizujących cech Aspika to bardzo duże przywiązanie do mnie. Do tego stopnia, że moje samotne wyjście gdziekolwiek było niemożliwe.
Aspik taki radar na moją obecność miał od urodzenia. Jak tylko wyszłam z pokoju, budził się i zaczynał płakać, i tak mu zostało. Oczywiście to dobrze, że wyróżnia mnie z gromady obcych osób, że okazuje uczucia ale...
Na wyjeździe wakacyjnym uciekłam raz od syna na godzinę, Aspik oglądał bajkę pod opieką cioci. Po powrocie okazało się, że awantury nie było, paniki wielkiej też nie, Aspik chodził dookoła domu ruszając rączkami jak tłokami :) To jego sposób na uspokojenie się.
Aspik nie potrafił zasnąć bez mojej obecności. Musiałam być tak blisko, żeby mógł dotknąć ale nie chciał przytulania. Jak jakimś cudem zdarzyło się, że zasnął w swoim łóżku, natychmiast po przebudzeniu przechodził do mnie. Często była to godzina 22, czyli po godzinie od zaśnięcia :(
Kilka dni temu postanowiłam, że dosyć tego dobrego, trzeba opuścić wreszcie pokój dziecka. Odkleiliśmy wspólnie (za zgodą!) napis "MAMA" z drzwi pokoju, przenieśliśmy moje łóżko...
A wieczorem... nie było żadnych problemów. Aspik umył ząbki, przebrał się w pidżamkę, położył się we własnym łóżku i zasnął. Tak po prostu, bez żadnych problemów, bez jęczenia, płaczu. Przyszedł do mnie rano zapytać, czy ma założyć bluzkę z krótkim czy z długim rękawem :)

niedziela, 22 lipca 2012

Czas wolny

Dzisiaj Aspik spędza czas ze swoim ojcem, a ja mam wolne. Będzie trochę reklamy mojego miasta i tak mało Aspika, jak to możliwe. A co, jak urlop to urlop ;)

W pięknym podwarszawskim mieście Żyrardowie, w parku Dittricha w każdą letnią niedzielę o 16.00 odbywają się koncerty. Wstyd mi trochę ale to był pierwszy koncert w tym sezonie, na którym byłam.

O, tutaj są koncerty. Zdjęcie pochodzi ze strony http://www.zyrardow.pl
Scena znajduje się na zewnątrz pałacyku. Jest tam zrobione coś na kształt amfiteatru. Swoją drogą świetne miejsce dla autysty: można stanąć gdzieś dalej żeby w razie problemów móc łatwo wyjść nie przeszkadzając innym słuchaczom. W poprzednich sezonach chodziliśmy z Aspikiem regularnie :)

Dzisiaj występował Warszawski Duet Akordeonowy. Super sprawa, nie wiedziałam, że dwa akordeony mogą tak grać! Muzyka bardzo różna, klasyczna, pisana na akordeony, walc, jazz, tango, klasyczna adaptowana... Super.
Panowie wzruszyli mnie zagrawszy "Prząśniczkę" Stanisława Moniuszki. Pewnie nawet o tym nie wiedzieli ale ten utwór jest czymś na kształt hymnu Żyrardowa. W końcu to miasto rozwinęło się dzięki fabryce lnu. "Prząśniczkę" codziennie w południe wydzwaniają kuranty zegara na Urzędzie Miasta.

Doładowałam baterie, odpoczęłam i czekam niecierpliwie, aż mój podróżnik wróci do domu :)

piątek, 20 lipca 2012

Orzeczenie z PPP

Mamy wreszcie orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Oto najważniejszy fragment:

Diagnoza
Poziom ogólnej dojrzałości umysłowej chłopca kształtuje się w górnej granicy normy. Dziecko chętnie współpracuje, zależy mu na akceptacji i pozytywnych wynikach. Ma bardzo duży zasób wiadomości ogólnych. Bogaty słownik czynny. Wypowiada się chętnie, spontanicznie, zwłaszcza na ulubione tematy. Lateralizacja niejednorodna: oko-LL, ręka-PP, noga-PP. Obniżona w stosunku do wieku jest sprawność analizatora wzrokowego oraz sprawność grafomotoryczna. Trudności rozpoznawania emocji u siebie i u innych, rozumienia motywacji i zachowania innych osób, łączenia wielu bodźców. Chłopiec ma problem z nawiązaniem i podtrzymaniem kontaktów społecznych z rówieśnikami. Dziecko chętnie wchodzi do gabinetu, z dystansem podchodzi do pedagoga badającego. jest dość dobrze zorientowane w otaczającej rzeczywistości. Zna kolory, potrafi opisywać zmiany zachodzące w przyrodzie. Ma słabą orientację kierunkową i przestrzenną. Jest w miarę samodzielny przy wykonywaniu czynności samoobsługowych. Potrafi jeść samodzielnie, nie zawsze używa sztućców, czasami pomaga sobie rączkami. Z toalety korzysta samodzielnie. Myje się pod kontrolą mamy. Ubiera się sam, sam też wyjmuje ubrania z szafy. Mama wskazuje mu jedynie jak dobrać ubiór stosownie do pogody. Potrafi zapiąć guziki, nie zawsze potrafi zapiąć suwak, nie sznuruje butów. Chłopiec sprząta swoje zabawki. Sprawność dziecka w zakresie motoryki małej i motoryki dużej jest ograniczona. Niedawno nauczył się wchodzić po schodach, nie potrafi jeździć na rowerze. Ma problem z celnym kopnięciem czy rzuceniem piłki. Sprawność grafomotoryczna chłopca jest niska. Podejmuje próby rysowania ale jego rysunki są monotematyczne, Staś najchętniej rysuje lokomotywy. Dziecko ma duże problemy z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami. Niechętnie uczestniczy w zabawach grupowych. Czasami ignoruje inne dzieci, czasami próbuje dominować w grupie.
Mocne strony: poziom zdolności intelektualnych.

Prawda, że bardzo ładnie?

Dzisiaj mieliśmy pierwsze ćwiczenia integracji sensorycznej po trzytygodniowej przerwie. Pan powiedział, że Aspik zrobił duże postępy i dał nam kilka trudniejszych ćwiczeń.
A ja już mam zmarszczki od ciągłego uśmiechu :)

czwartek, 19 lipca 2012

Mapa

Zafascynowana czytam posty o naszym internetowym przyjacielu Józku na blogu http://autyzmdzienpodniu.blogspot.com/.
Józek ma w głowie mapę najbliższej okolicy i wpada w panikę, jak znajdzie się miejscu, którego nie ma na swojej mapie.
Aspik niestety takiej mapy nie ma. Ma za to świetną pamięć i jest bardzo spostrzegawczy.
Myślę, że to właśnie sprawia, że Aspik zawsze chce chodzić tą samą drogą.
Wyobraźcie sobie siebie w obcym mieście. Idziecie z domu do przedszkola. Po drodze mijacie zielony kiosk z odpryśniętą z boku farbą, dalej pękniętą płytę chodnikową, drzewo z wyciętym sercem i srebrny samochód z przebitymi oponami. Jeszcze tylko zardzewiała brama i już jesteście na miejscu.
A teraz ktoś wam mówi, że idziecie do przedszkola ale nie ma ani kiosku, ani płytki, drzewa, samochodu... Wpadacie w panikę? Raczej tak.
To takie oczywiste, prawda?
Jeszcze jeden problem: idziecie do przedszkola i wszystko się zgadza. Jest kiosk i pęknięta płytka chodnikowa, i drzewo ale samochód odjechał... I jak tu żyć?

poniedziałek, 16 lipca 2012

Wróciliśmy

Nasze wakacje już się skończyły, wróciliśmy do normalnego, prozaicznego życia.
A teraz wspomnienia wyjazdu od początku. Jechaliśmy najpierw do Bydgoszczy pociągiem (jakżeby inaczej?). Szczęście wielkie - pociąg prawie pusty. Prawie - bo w każdym przedziale siedziała jedna osoba. Już po godzinie nasz współpasażer poszedł szukać lepszego miejsca na spędzenie dalszej podróży. Przepraszamy pana za problemy ale taki jest Aspik, nie uciszę jego gadania, choćby pan denerwował się jeszcze bardziej i bardziej chciał spać/słuchać muzyki/rozmawiać przez telefon. Następnym razem będę ostrzegać, że dziecię ma ZA zanim zapytam, czy możemy się dosiąść :)
Zgodnie z planem zwiedziliśmy Toruń. Spacerowaliśmy po starówce, przeszliśmy przez most (Aspik liczył kłódki zawieszone tam przez zakochanych), byliśmy w domu Kopernika. Polecam lepienie pierników w domu Kopernika. Jadalne niestety nie są... Wspaniała lekcja historii dla każdego. Zwiedzanie odradzam, przynajmniej jeżeli chodzi o dziecko z zaburzeniami. Aspika zainteresowała tylko makieta układu słonecznego.
Następnego dnia zwiedzaliśmy Bydgoszcz. Aspikowi najbardziej podobał się mostek na wyspę młyńską. Zgadniecie dlaczego? Tam też wisiały kłódki, które mógł liczyć :) Architekturą Bydgoszczy zachwycała się matka. Aspik gwałtownie zaprotestował przeciw wprowadzeniu go do jakiegokolwiek muzeum. Nie chciał nawet obejrzeć wystawy "pieniądz PRLu" w muzeum okręgowym w Bydgoszczy. Myślałam, że skoro zbiera monety to może... cóż, nie tym razem.
Czwartego dnia wyjechaliśmy w dalszą podróż i już się stamtąd nie ruszyliśmy. Niestety nie pojechaliśmy do Megaparku. Spędziliśmy za to wspaniały, spokojny tydzień w przemiłym towarzystwie. Domek tuż przy lesie :) Wyprawy na jagody, kurki, długie spacery, obrzucanie się szyszkami, kąpiele w jeziorze - tak nam mijały dni.
Wróciliśmy w sobotę (14 lipca) po południu, pociągiem oczywiście i tym razem ostrzegłam, że Aspik jest aspikiem. Panie w przedziale próbowały go zagadywać ale tym razem, dla odmiany, milczał jak głaz.
A wieczorem okazało się, że 3 kilometry od "naszego" domku przeszła trąba powietrzna.
Tak właśnie wyglądały nasze wakacje :)

środa, 4 lipca 2012

Wakacje

Już dziś wyjeżdżamy. Nasze wakacje będą trwały całe 12 dni :)
Plany mamy wielkie, jeżeli choć jedną trzecią uda się zrealizować, to będzie sukces.
Najpierw jedziemy do Bydgoszczy, obejrzymy sobie obydwie stolice województwa kujawsko-pomorskiego (Bydgoszcz i Toruń). Następnie mamy zamiar pojechać do małej miejscowości na skraju Borów Tucholskich, nazwy nie pamiętam :(. Tam spędzimy 10 dni.
Mamy zamiar pojechać też do Mega-Parku pod Grudziądzem (http://www.mega-park.pl/). Ambitnie ale spróbować trzeba. Jeżeli się uda, wrażenia opiszemy :)

niedziela, 1 lipca 2012

Kołderka obciążeniowa

Terapeuta zalecił Aspikowi kołderkę obciążeniową. Przerażona cenami postanowiłam kołderkę zrobić. Zajęło mi to trzy dni i już jest. Waży 3,2 kg i jest wypełniona żwirkiem akwarystycznym.
Wczoraj wypróbowałam nowy sprzęt na Aspiku. Kiedy już leżał w łóżku przykryłam go tą kołderką. Eksperyment średnio spodobał się Aspikowi. Kopał i próbował zrzucić z siebie obciążenie ale po chwili uspokoił się i leżał bez ruchu. Po 10 minutach zdjęłam kołderkę obciążeniową i przykryłam syna zwykłą kołdrą (Aspik śpi przykryty niezależnie od temperatury). Po kilku minutach dziecko spokojnie spało.
To cud. Zwykle problemy z zaśnięciem mieliśmy straszne. Mam nadzieję, że każdy nasz wieczór będzie wyglądał tak, jak wczorajszy :)

Instrukcja uszycia kołderki.
1. Bierzemy duży koc i składamy go na pół.

2. Przeszywamy dwa boki z jednej strony pozostawiając otwarcie

3. Tworzymy tunele przeszywając koc pionowo.

4. Wsypujemy do tuneli po trochu wypełnienia. Wypełnieniem może być fasola, groch, gorczyca, żwirek akwarystyczny i co komu jeszcze wpadnie do głowy. Wsypywana ilość wypełnienia zależy od rodzaju.

Uwaga. Kołderki z fasolą lub innymi ziarnami nie da się uprać.
Uwaga 2. Żwirek akwarystyczny należy przygotować do wsypania - ja opłukałam i wyprażyłam w piekarniku (rozsypałam na blachach i wstawiłam do piekarnika rozgrzanego do 80 stopni na 10 minut).
5. Przeszywamy poziome kreski - pierwszy rząd.

6. Znów wsypujemy trochę wypełnienia i przeszywamy, i tak kolejne rzędy, do końca.
Kołderka gotowa.

-----------------------------------------------------
Kołderka według różnych źródeł powinna ważyć 10-20% wagi dziecka. Aspikowy terapeuta zalecił, żeby dla niego uszyć taką ważącą 3 kg, czyli 15% jego ówczesnej wagi.

piątek, 29 czerwca 2012

Koniec roku - podsumowanie

Dzisiaj ostatni dzień przedszkola przed wakacjami.
Aspik oczywiście chodzi do samego końca. Chodził do przedszkola w każdy "luźniejszy" dzień, zaliczył te kilka dni pomiędzy świętami i Nowym Rokiem, ferie, kilka dni okołowielkanocnych... Bezlitośnie wykorzystywałam te dni dla syna. Większość dzieci była nieobecna, niektóre panie miały wolne. Jestem pewna, że te, które opiekowały się w tym czasie Aspikiem klęły na taką wredną matkę ale trudno.
I stało się, kończy się drugi rok przedszkolny Aspika. Czas na podsumowanie.
Niestety karta obserwacji jest dokumentem przedszkolnym, więc matka nie może sobie karty obserwacji skserować. To chyba za karę, że przyprowadzałam Aspika w prawie wolne dni ;). Ale matka może obejrzeć kartę z panią wychowawczynią. Aspik wg. pań najgorzej radzi sobie z zabawą parateatralną, zabawami w grupie i grafomotoryką. Dziwne? Dla pań tak.
Może trochę złośliwa jestem ale chyba panie nie miały wcześniej takiego dziecka jak Aspik i nie wiedzą, z czym to się wiąże. Mam coraz wyraźniejsze wrażenie, że "Zespół Aspergera" nic im nie mówi. Może macie jakieś pomysły, jak panie edukować?
Z matczynego punktu widzenia zmiany są duże. Aspik zauważa dzieci. Próbuje nawiązać kontakt (gada o lokomotywach). Bawi się z rówieśnikami w berka. Zniknęła nadwrażliwość słuchowa, ot tak, po prostu. Nauczył się podskakiwać, wchodzi na zjeżdżalnię i zjeżdża z niej, potrafi wejść na huśtawkę i karuzelę. Pozbyliśmy się gryzaka, pewnie chwilowo ale i tak dobrze. Aspik nauczył się układać klocki w coś innego niż pociąg. Aspik zaczął rysować i polubił to. Nauczył się ciąć nożyczkami. Prawie zniknęło zawijanie bluzki lub na palce. I Aspik nauczył się naśladować mnie i inne dzieci!
Z gorszych rzeczy mamy wybiórczość pokarmową. Jedzenie palcami (stymulacja?). Dużo echolalii. Schematyzm w zabawach - to i tak postęp, wcześniej zabaw zabawkami nie było. Problem z orientacją - następstwo zmian trasy.
Problemy niezmienne: brak kontaktu wzrokowego, fascynacja lokomotywami zajmująca cały wolny czas.
Ogólnie jest lepiej, znacznie lepiej :)

poniedziałek, 25 czerwca 2012

Małe tragedie

Wróciliśmy z czterodniowego wyjazdu. Było super, chociaż Aspikowi dwa razy zepsuł się świat. A dzisiaj nastąpił trzeci koniec świata. Ale po kolei.
Pojechaliśmy do mojego brata pomieszkać u niego kilka dni. Czasem tak robimy, a oni jeszcze nas nie wygonili ;) Pierwszy problem zdarzył się, kiedy mój brat ugryzł Aspikowi kawałek parówki. Ja wiem, że podjadanie aspikowego jedzenia kończy się źle. Tym razem też tak było. Całe szczęście zapasowa parówka była w lodówce, świat w ciągu półgodziny udało się naprawić.
Drugi problem był dzień później. Mój bratanek, drobny trzylatek, uderzył mojego syna, dorodnego pięciolatka. Chłopcy oglądali bajkę i to był problem. Aspik nie chciał stracić ani chwili z filmu więc nie mógł przyjść do mnie i powiedzieć, co się stało. Nie mógł też sam sobie poradzić bo przecież mniejszych się nie bije. I tak sobie biedak płakał bezgłośnie, żeby nie zakłócać fonii, aż doprowadził się do stanu drżącej bródki. Wtedy bratanek przybiegł pokazać, że coś się Aspikowi stało.
Tu już świata nie dało się łatwo naprawić. Z wielkim trudem po kilkunastu minutach i kilku przeprosinach Aspik się uspokoił, kazał cofnąć bajkę do momentu, kiedy został uderzony i oglądał dalej sam.

A dzisiaj najgorszy problem. Sama nie wiem, czy dobrze zrobiłam ale wysłałam dziecię na wycieczkę na indiańskie ranczo z grupą przedszkolną. Mają jechać autokarem, piec kiełbaski na ognisku, jeździć na kucyku... Aspik bardzo nie chciał tam jechać, a ja bardzo chciałam, żeby spróbował.
Najwyżej dostaniemy dożywotni zakaz wysyłania dziecka na wycieczki ;)