czwartek, 30 czerwca 2016

Starszy brat

Aspik niedawno został starszym bratem. Póki co jest tym faktem zachwycony.

Był dobrze przygotowany na pojawienie się nowego członka rodziny. Dużo rozmawialiśmy, opowiadaliśmy, omawialiśmy wszystkie ewentualności. O tym, że dzieci płaczą w nocy. O tym, że na początku nie bardzo da się z nim bawić, bo maleństwo na początku życia nawet nie umie się uśmiechnąć, nie mówiąc już o zabawie. O tym, że maleńki będzie wymagał więcej uwagi, ale zrobimy wszystko, żeby Aspik nie poczuł się gorzej.

Relacja braterska kwitnie.
Co będzie dalej - zobaczymy :)


piątek, 24 czerwca 2016

Wzorowy

Aspik zakończył drugi rok szkolny w swojej szkolnej karierze. Zerówek nie liczę.

Druga klasa minęła mu raczej łatwo, miło i bezproblemowo. Co prawda nadal ma problemy z pisaniem, a do mistrza ortografii brakuje mu bardzo wiele, jednak nie to jest najważniejsze.
Najważniejsze dla mnie jest to, że ani razu w ciągu roku szkolnego nie usłyszałam "mamo, ja nie chcę iść do szkoły". I że były takie dni, że do Aspika dzwonili koledzy ze szkoły. Nie po to, żeby dowiedzieć się, co jest zadane, tylko po to, żeby pogadać.
Oczywiście każdy dzień nie był cudowny, zdarzały się problemy. Były nieodrobione prace domowe, zniszczone przybory i zabawki, były płacze i siedzenie w bibliotece podczas szkolnej dyskoteki (nadwrażliwość słuchowa).
Ale była też PIĘCIODNIOWA wycieczka. Aspik dał radę. Co więcej zapowiedział, że na następną też chce jechać!

I mimo pewnych problemów z pisaniem jest...

piątek, 18 marca 2016

Raz na wozie, raz pod wozem...

...a czasem pod i nad jednocześnie.

Bo co innego powiedzieć, jeśli Aspik zaczyna się drapać? To dobrze, świetnie, młody zaczął odczuwać prawidłowo swoje własne ciało. Tak, dotychczas drapania nie było, bardzo słabo czuł własną skórę, własne ciało.
Uderzenia nie bolały lub bolały, bywało różnie. Był czas, kiedy Aspik celowo biegał od ściany do ściany odbijając się w pędzie od przeszkód. To pomagało mu poczuć własne ciało. Był też czas, kiedy gryzł ręce do krwi. Było też tak, że upadał, czasami się ranił i nie reagował na to w żaden sposób. Wpadał w panikę dopiero później, po zobaczeniu krwawiącej rany.
Jednocześnie metki w ubraniach bolały niemiłosiernie.
Nie lubił nigdy i nadal nie lubi ciepłej wody. Kąpie się w chłodnej, a do mycia rąk odkręca tylko zimną wodę.
Dotyk generalnie ignorował. Czasami skarżył się, że go ktoś łaskocze, choć wcale ten ktoś tego nie robił.
A teraz pojawiło się drapanie, lepsza kontrola ciała i lepsze zrozumienie, co się z nim dzieje. To świetnie, prawda?

Świetnie, z pewnym małym wyjątkiem.
Aspik zawsze miał suchą skórę. Nie czuł, że go swędzi, nie drapał się, więc tylko nawilżaliśmy i było nieźle.
Teraz jest źle. Na aspikowej skórze pojawiły się czerwone, brzydkie, swędzące placki, największe w okolicach łokci, kolan, ale także na brzuchu, na twarzy...
Nareszcie zostało zdiagnozowane Atopowe Zapalenie Skóry. Dzięki drapaniu. Bez tego się nie dało, nie spełniał kryteriów.

Cieszyć się, czy nie?
Chyba jednak tak. Przynajmniej wiem, na czym stoimy. Stoimy na wozie ;), bo wiemy, co robić.


-----
W przyszłym tygodniu wyjaśnić się powinna jeszcze jedna aspikowa sprawa. Prosimy o trzymanie kciuków, bo chociaż zdaje się, że wynik znamy, zawsze można mieć nadzieję, że jednak nie :)