czwartek, 9 października 2014

Nowy Rok

Powtarzając za pewną reklamą: w domu, w którym są dzieci, rok zaczyna się we wrześniu. To wtedy startują przedszkola, szkoły, angielski, zajęcia karate...

Aspik zaczął pierwszą klasę szkoły podstawowej ze wszelkimi przywilejami i obowiązkami. Z porannym wstawaniem, pospiesznym jedzeniem i pracami domowymi. Ze stempelkami z uśmiechniętymi słoneczkami i deszczowymi chmurkami.
Ze stołówkowymi obiadkami, z których młodzieniec zjada tylko ziemniaczki i surówkę. Pozostałymi dobrami gardzi. Za to w domu mięsko w dowolnej postaci konsumuje niemal bez przerwy.

Mówią, żeby nie przeciążać dzieci zajęciami. Mówią, że to dla dzieci nie dobrze. Że potrzebują wolnego czasu.
A Aspik na to: niech sobie gadają!
Oprócz lekcji i zajęć dodatkowych wynikających z orzeczenia oraz tych pozaszkolnych, chodzi jeszcze w szkole na niemiecki. Zupełnie samodzielnie decyzję podjął, nauczycielce decyzję przedstawił i nie odpuścił. I uczy się, piosenki po niemiecku śpiewa.

Tylko matka ma problem, gdyż nic nie rozumie ;)


--------------------------
O jeszcze jednej sprawie edukacyjnej opowiem w kolejnym wpisie. W tę sobotę (mam nadzieję) :)

piątek, 26 września 2014

(roz)mowa

Aspik mówi. To fakt niezaprzeczalny.
Mówi dużo, głośno i wyraźnie. Poprawnie wymawia słowa, używa właściwych form gramatycznych.
Zawsze wita się "dzień dobry", nigdy "cześć". Mówi "jestem głodny/spragniony", a nie "chcę jeść/pić".
Zna nazwy takie jak "silnik wysokoprężny" i "cewka zapłonowa", i wszystkie nazwy smoków z "Jak wytresować smoka". Gronkiel, szeptozgon, zębiróg zamkogłowy, koszmar ponocnik, skrzydłochlast...

Nie umie rozmawiać.

Aspik często zaczepia, czy też jest zaczepiany przez bardziej kontaktowych ludzi w środkach komunikacji publicznej. Bo gapi się na poduszkę, którą jakaś pani wiezie dla swojego synka.
- Podoba ci się? - pyta pani po dłuższej chwili.
- Tak. Ja mam kota, nazywa się Albercik. Lubię smoki i lokomotywy. Czy mogę pani o nich opowiedzieć?

Albo wpycha się na kawałek wolnego siedzenia obok pani podróżującej z dużym bagażem. To nic, że miejsca tam prawie nie ma.
- Jestem Staś. A ty jak masz na imię? Jadę od stomatologa, wyrwał mi ząb. Czy wyglądam jak wiewiórka? Lubisz lokomotywy?

I tak zaczyna się monolog, który słyszy cały tramwaj. Pytania są często ignorowane, pojawiają się za to kilkuminutowe przerwy, w czasie których młody człowiek chyba układa sobie w główce ciąg dalszy wypowiedzi.
Nie, te przerwy nie są po to, żeby wysłuchać odpowiedzi na zadane wcześniej pytania. Chociaż zwykle rozmówca tak sądzi i zaczyna mówić - naturalny odruch wypełniania nagłej ciszy. Bywa wtedy uciszony lub zignorowany, a czasem młody człowiek po prostu mu przerywa i znów zaczyna mówić.

Często na aspikowy słowotok narażeni są sprzedawcy czegokolwiek - pan w sklepie spożywczym, pani w kasie biletowej, handlarz na bazarku... Czy tego chcą, czy nie, słuchają o rodzajach łączników tramwajowych. Nie mają wyboru - chyba że opuszczą kasę/stoisko i uciekną.

Najbardziej Aspika lubi stomatolog. Bezpiecznie i w ciszy może wykonać swoją pracę. I nawet nie wie, jakie ma szczęście, że wykonuje właśnie taki zawód ;)

piątek, 5 września 2014

O nowym

Nowe przychodziło powoli.
Najpierw to były pudełka.
Później pojawiły się kolejne i następne, i jeszcze więcej pudełek. Niektóre z zawartością, inne bez.
Później pojawił się niedoczas.
I jeszcze więcej niedoczasu.
Aż nadjechał samochód, zabrał pudełka, pudła i nas i stało się Nowe.

Nowe mieszkanie, nowa szkoła.
Ten sam Aspik :)



PS. Brak internetu - ale wpisy będą tak często, jak się da!