O Aspiku

Suwaczek z babyboom.pl


Aspik urodził się pewnego pięknego, zimowego dnia w 2007 roku. Dostał 10 punktów w skali Apgar, wrzeszczał jak każdy noworodek i nic nie zapowiadało jakichkolwiek problemów. I faktycznie problemów nie było. Aspik robił to, co wszystkie niemowlaki: spał, jadł i brudził pieluchę. Wszystkie kontrole pediatryczne przechodził wzorowo, a to, że spokojny? To lepiej dla matki.
Ale Aspik był zbyt spokojny. Lekarka uspokajała, że "kamienie milowe" osiąga o czasie.
A że nie patrzy w oczy? Ma prawo.
Że nie układa wieży z klocków? Trzeba go nauczyć.
Nie lubi czytania książeczek? Nie każdy lubi.
Wrzeszczy przy kąpieli? Pewnie woda jest za zimna lub za ciepła.
Je wyłącznie marchewkę? Trzeba wprowadzać nowe produkty.
"Mówi i chodzi, pani się nie przejmuje" - usłyszałam.
Aspik miał 3 i pół roku, kiedy poszedł do przedszkola. Tam cudowna pani powiedziała, że według niej powinniśmy zgłosić się do psychologa. Bo Aspik nie bawi się z dziećmi. Ciągle mówi o lokomotywach. Kręci się w kółko.
Pani psycholog odesłała do poradni, z poradni trafiliśmy do jeszcze innego psychologa, który zalecił konsultację neurologiczną, okulistyczną i psychiatryczną. I tak w 2011 roku uzyskaliśmy diagnozę Zespół Aspergera (F84.5). Aspik ma także zaburzenia Integracji Sensorycznej.

Ćwiczymy w domu, mamy terapię SI w cudownym miejscu Mamami, zajęcia grupowe prowadzone przez arteterapeutę i terapeutę integracji sensorycznej w jednej osobie wspaniałego p. Marcina w wyżej wymienionej placówce, zajęcia grupowe i indywidualne w Poradni dla Osób z Autyzmem Dziecięcym. Do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej chodzimy na zajęcia metodą Sherborne.
Aspik chodzi do szkoły, do oddziału przedszkolnego, czyli "zerówki".
Chciałabym, żeby mój syn miał szczęśliwe dzieciństwo. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie samodzielny.

Blog służy przedstawieniu zaburzenia, jakim jest Zespół Aspergera. Staram się, choć nie zawsze mi to wychodzi, żeby było optymistycznie i raczej mało problemowo. Bo z Aspikiem naprawdę można fajnie żyć :)



Dlaczego Aspik?


As pik - jeden z czterech asów w standardowej, 52-kartowej talii. Oznaczony pojedynczym czarnym listkiem (♠), co wcale nie znaczy, że jest kartą najsłabszą. Przeciwnie, jest bardzo mocny. Wystarczy zwrócić uwagę na wygląd tego listka. Jest zazwyczaj większy, często ozdobny. Wyróżnia się wśród innych kart.

Bez asa pik wiele gier karcianych by nie istniało. Każdy brydżysta chce mieć na ręku asa pik, wszak "gra w piki daje wyniki". Ale wiadomo też, że "każdy as bierze raz".

Aspik to także skrócona, pieszczotliwa nazwa dziecka z zespołem Aspergera. Dziecka, które wyróżnia się wśród innych jak As pikowy wśród innych kart. Dziecka takiego jak mój syn.

A dlaczego nie używam jego imienia?
Blog powstał bo nie chciałam już męczyć rodziny i przyjaciół gadaniem o problemach, a wygadać się musiałam. Była to dla mnie forma terapii.
Swoją rolę spełnił. Dzięki niemu poznałam fajnych ludzi, z niektórymi miałam przyjemność się spotkać, z innymi jeszcze nie (ale na wszystko przyjdzie pora). Oswoiłam się z zaburzeniem synka, blogoterapia przestała mi być potrzebna.
Blog zostanie w sieci, a ja dalej będę pisać, może moja pisanina przyda się innym na początku drogi, świeżo po diagnozie. Nie chcę nic w nim zmieniać, również tej namiastki anonimowości, która była, zanim rodzinka dowiedziała się, że piszę.
Aspik pozostanie tutaj Aspikiem :)

3 komentarze:

  1. Można porozmawiać przez emeila . Mam 4 latka z podejrzeniem ZA . Mam wielką potrzebę pogadania z kimś o tym.
    Dziękuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę.
      Mail do mnie: matka_aspika@gazeta.pl.

      Usuń
  2. Ja też zaczęłam pisać bloga. Muszę gdzieś wyrzucić swoje frustracje a akurat z rodziną i znajomymi raczej nie mogę pogadać. U pięcioletniego syna w maju zdiagnozowano ZA, u trzyletniej córki tydzień temu autyzm atypowy. Ciężko jest, ale trzeba wziąć się w garść i zadbać o maluchy, aby miały szansę na jak najbardziej normalne życie.
    Pozdrawiam i czytam dalej Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń