środa, 3 lipca 2013

Służba zdrowia pozytywnie

Aspikowi oprócz zespołu Aspergera trafiło się kilka innych problemów. Oznacza to, że odwiedzamy naszych wspaniałych i mniej wspaniałych lekarzy dość często. Moim zdaniem stanowczo zbyt często. Ale nie ja tu decyduję, tylko kondycja syna.

Aspik miał kilka dni temu problemik. Schodził ze schodów z czwartego piętra, rzadko zdarza mu się pokonywać takie wysokości. Zawsze go pilnuję, nigdy jednak nic się nie działo. Tym razem też szłam tuż za nim i nic nie zauważyłam. Żadnego skrętu, problemów ze stąpaniem, nic. A na dole dziecko mi oznajmiło, że nie może wyprostować nogi. Boli prawe kolano. Bardzo.
Następnego ranka dalej bolało, więc odwiedziliśmy pediatrę. Dostaliśmy skierowanie do poradni chirurgii dziecięcej w miejscowym szpitalu. Ojjj... matka pamięta to miejsce z czasów własnych tam wizyt. Te wspomnienia nie są dobre...
Ale cóż, jak trzeba to trzeba, ze skierowaniem i niechodzącym dzieckiem udałam się do poradni. Najbliższy termin za 4 dni. Poczekamy, to nie nagły wypadek, w tym czasie nic się raczej nie zmieni - pomyślałam.
Myliłam się, oczywiście, Aspik był niechodzący tylko przez dwie doby. Później kolano się odblokowało i zanim nadszedł termin umówionej wizyty już było wszystko w porządku. Mimo to wizyty nie odwołałam.
Opieka zdrowotna zaskoczyła mnie tym razem bardzo pozytywnie. Spodziewałam się czegoś w stylu: "po co tu pani ze zdrowym dzieckiem przychodzi?".
Zastałam miłego lekarza, który nie spóźnił się, a nawet zaprosił nas do gabinetu przed czasem. Staranie obadał aspikowe kolano, zrobił USG, rentgen. Nie było żadnej kolejki przed gabinetem ani nieprzyjemnych scen tak dobrze zapamiętanych z własnego dzieciństwa. Po prostu wizyta idealna.
Sielski obrazek uzupełnia lekarska diagnoza: układ kostny i ścięgna w normie.


---------------------------------------
Dopisek, który pasuje emanacją pozytywnej energii.

Wielkie zaskoczenie.
Nie zauważyłam, kiedy na blogu stuknęło mi 20 000 odwiedzin! Teraz na liczniku już 21 273. A facebookowy fanpage lubią 22 osoby. Niesamowite.

A my przecież jesteśmy tylko taką zwyczajną rodzinką 
;)

4 komentarze:

  1. Bardzo się cieszę, bo ja też mam traumatyczne wspomnienia z ortopedii i to nie takie odległe bo sprzed kilku lat. Ale chyba coś jednak zmienia w tej naszej służbie zdrowia bo Antosiowemu Tacie na tej samej ortopedii zrobiono do bolącej ręki tomograf. Krew nie bryzgała na ściany, ręka nie zwisała bezwladnie, żadnego ortwartego złamania i takie cuda na kiju!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, wszyscy narzekają na służbę zdrowia, a tu widać, że nie jest tak źle, zmiany na plus :)

      Usuń
  2. i coraz więcej osób będzie wchodziło na blog, bo fajnie piszesz o Waszej rodzince

    OdpowiedzUsuń