Ale żeby do pedodonty dotrzeć musieliśmy najpierw pojechać metrem, a później autobusem. Wracaliśmy inaczej - autobusem, tramwajem i metrem. Później znów dwa przystanki tramwajem i w ten sposób dotarliśmy na zajęcia na Koszykowej. W tym ostatnim tramwaju pojawił się pomysł metrambusów.
Metrambusy to środki transportu publicznego. Nazwa powstała z połączenia metra, tramwajów i autobusów. Aspikowy twór słowny idealnie kategoryzuje powyższe pojazdy. A przy okazji nazwa jest znacznie krótsza. Z pewnością się u nas przyjmie i zostanie na długo :)
Mieliśmy więc dziś dzień metrambusów. I to jakich! Dwa razy złapaliśmy ulubiony tramwaj Aspika i dowiedzieliśmy się, ze cudo to jeździ na trasie numer 10. Metro też ulubione, co prawda Inspiro jeszcze nie jeździ, ale te najstarsze wciąż są na warszawskich torach. A na koniec, jak wisienka na torcie, piętrowy pociąg :)
Proszę Państwa, oto Metrambusy:


Fajowe te metrambusy, ha ha. Mój synek (autysta) jest pofiksowany między innymi na uchwyty dla pasażerów stojących i z tego względu ma też swoje ulubione tramwaje i nawet wagony metra, bo u nas (nie mieszkamy w Polsce) jeździ kilka rodzajów wagonów metra, jak i tramwajów i ma swoje ulubione, w których uchwyty szczególnie mu się podobają. Pozdrawiam i zapraszam na mój blog :)
OdpowiedzUsuń