Czwartkowe wizyty lekarskie odbyły się zgodnie z planem i bez problemów.
Najpierw byliśmy u okulisty. Aspik uparcie nie chciał zobaczyć kwiatka na tablicy sprawdzającej ostrość widzenia i uparcie mówił na rybę "helikopter". Samochód, samolot i łódkę widział bez problemów :) Przez rok dużo z oczkami Aspika się zmieniło. Miał +1,5 na obu oczkach, teraz już -0,5. Kontrola za pół roku. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i że okulary nie będą potrzebne.
U stomatologa też duże zmiany. Dolna jedynka rośnie ładnie, kolejne trzy mleczne jedynki szykują się do wypadania. Na dokładkę zaczynają się wyżynać szóstki. Kontrola za trzy miesiące.
Odwiedziliśmy też mojego brata.
Po raz pierwszy Aspik bez problemów bawił się z moim bratankiem. Bez bicia, popychania, płaczu "bo on zabrał zabawkę" itp. Ogromna zmiana. Jeszcze w sierpniu po półgodzinie przebywania z Frankiem był płacz i pytania kiedy wreszcie wrócimy do domu. A teraz żaden z chłopców nie chciał położyć się spać bo tak się świetnie bawili. Co więcej Aspik inicjował zabawy!
A jak zobaczyłam mojego syna trzymającego przy uchu zabawkowe imadło i rozmawiającego jak przez telefon... Nie potrafię opisać tego uczucia. Moje dziecię bawiło się symbolicznie!
Nie wiem, czy Aspik po prostu dojrzał, czy może zajęcia grupowe dały tak niesamowity efekt, a może zajęcia w przedszkolu pomogły? Nie ważne, pewnie wszystko razem. Franek coraz lepiej mówi, co też z pewnością ułatwiło chłopcom komunikację.
Aspik pyta, kiedy znów pojedziemy do Franka :) Już za tydzień.
------------------------------------------------------------------
- Jakie zwierzę najbardziej lubi się kąpać? - zapytał Aspik podczas spaceru.
- Ryba i żaba. - odpowiedział sam sobie.
sobota, 6 października 2012
środa, 3 października 2012
Najpiękniejsze miejsce na ziemi
Wczoraj już o tym miejscu wspominałam ale zasługuje ono na osobny wpis ;)
Takiego miejsca Wam życzę, nawet jeśli będzie istniało tylko w Waszych sercach.
M. dla Ciebie.
Dzięcioł rankiem zagląda przez okno. Na trawniku rosną kanie. Kawa smakuje wspaniale. W garażu mieszka rodzinka nietoperzy. W lesie czasem można wpaść w pajęczynę rozciągniętą przez całą szerokość ścieżki. Ogień w kominku hipnotyzuje.
Nazwy nie zdradzę, nie chcę, żeby tłum turystów błąkał się po tamtejszych lasach. Ale wierzę, że każdy z Was zna takie miejsce. Może macie szczęście i właśnie tam mieszkacie. Może jeździcie tam co roku na wakacje. A jeżeli z jakichś powodów pojechać tam nie możecie, wracacie tam w myślach.Takiego miejsca Wam życzę, nawet jeśli będzie istniało tylko w Waszych sercach.
M. dla Ciebie.
wtorek, 2 października 2012
Aspik weekendowy
Tak nam się złożyło, że kilka kolejnych weekendów mamy przedłużonych.
Oj, nie nachodzi się Aspik do przedszkola... A już jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Trzy dni w tygodniu wychodzi po podwieczorku, dwa dni po obiadku :) Taki rozkład powrotów do domu to była propozycja Aspika!
Ale miało być weekendowo.
22 i 23 września, już po raz jedenasty odbyły się Dni Transportu Publicznego.
Byliśmy w sobotę.
Na powyższym rozkładzie najmniej interesująca wydaje się część odbywająca się w Zajezdni Żoliborz, a najciekawsze rzeczy miały dziać się w Oddziale Remontów Taboru MZA.
Nic bardziej mylnego, przynajmniej jeśli chodzi o Aspika. W Zajezdni Żoliborz były TRAMWAJE. Różne, od najstarszych, w których nie było drzwi (wielki zachwyt Aspika) po najnowsze typu swing. Do wszystkich można było wejść, zajrzeć do kabiny motorniczego, nacisnąć klakson czy w co ta maszyna była wyposażona. Kilka pojazdów kursowało na krótkiej trasie do metra Młociny lub Marymont.
Krótka retrospekcja. W zeszłym roku na DTP Aspik nie chciał wejść do żadnego wagonu ani lokomotywy (byliśmy wtedy na dniu kolejowym). A jak już o tym: w zeszłym roku była taka fajna część kolejowa na dworcu Zachodnim. Można było zwiedzać różne typy pociągów, był parowóz (aspikowa ukochana Piękna Helena) kursujący między Warszawą Zachodnią i Pruszkowem. Wtedy Aspik bał się wejść do wagonu. Teraz chciałby się przejechać. Proszę organizatorów i decydentów, żeby, jeżeli będzie taka możliwość, w przyszłym roku znów sprowadzili parowóz na Dni Transportu Publicznego. :P
Wracamy do teraźniejszości ;) W tym roku Aspik był wszędzie. Wchodził do każdego wagonu, zaglądał do każdej kabiny, kilka razy usiadł na miejscu motorniczego, dzwonił dzwonkiem ostrzegawczym, wszystkiego chciał dotknąć, wszystko zobaczyć, wszystkiego doświadczyć. Cudownie zobaczyć Aspika takiego otwartego na nowe doświadczenia.
W ostatni weekend korzystaliśmy z pięknej jesiennej pogody. Wyjechaliśmy na kilka dni, chodziliśmy po lesie, zbieraliśmy grzyby (aż dwa!). Aspik rozluźniony, szczęśliwy, matka też. Czego więcej chcieć?
W ten weekend już niestety tak sielankowo nie będzie. We czwartek leczenie ząbków i okulista. Prosimy o trzymanie kciuków, żeby kolejny wpis był równie radosny, jak ten :)
Oj, nie nachodzi się Aspik do przedszkola... A już jest dobrze, nawet bardzo dobrze. Trzy dni w tygodniu wychodzi po podwieczorku, dwa dni po obiadku :) Taki rozkład powrotów do domu to była propozycja Aspika!
Ale miało być weekendowo.
22 i 23 września, już po raz jedenasty odbyły się Dni Transportu Publicznego.
Byliśmy w sobotę.
Na powyższym rozkładzie najmniej interesująca wydaje się część odbywająca się w Zajezdni Żoliborz, a najciekawsze rzeczy miały dziać się w Oddziale Remontów Taboru MZA.
Nic bardziej mylnego, przynajmniej jeśli chodzi o Aspika. W Zajezdni Żoliborz były TRAMWAJE. Różne, od najstarszych, w których nie było drzwi (wielki zachwyt Aspika) po najnowsze typu swing. Do wszystkich można było wejść, zajrzeć do kabiny motorniczego, nacisnąć klakson czy w co ta maszyna była wyposażona. Kilka pojazdów kursowało na krótkiej trasie do metra Młociny lub Marymont.
Krótka retrospekcja. W zeszłym roku na DTP Aspik nie chciał wejść do żadnego wagonu ani lokomotywy (byliśmy wtedy na dniu kolejowym). A jak już o tym: w zeszłym roku była taka fajna część kolejowa na dworcu Zachodnim. Można było zwiedzać różne typy pociągów, był parowóz (aspikowa ukochana Piękna Helena) kursujący między Warszawą Zachodnią i Pruszkowem. Wtedy Aspik bał się wejść do wagonu. Teraz chciałby się przejechać. Proszę organizatorów i decydentów, żeby, jeżeli będzie taka możliwość, w przyszłym roku znów sprowadzili parowóz na Dni Transportu Publicznego. :P
Wracamy do teraźniejszości ;) W tym roku Aspik był wszędzie. Wchodził do każdego wagonu, zaglądał do każdej kabiny, kilka razy usiadł na miejscu motorniczego, dzwonił dzwonkiem ostrzegawczym, wszystkiego chciał dotknąć, wszystko zobaczyć, wszystkiego doświadczyć. Cudownie zobaczyć Aspika takiego otwartego na nowe doświadczenia.
W ostatni weekend korzystaliśmy z pięknej jesiennej pogody. Wyjechaliśmy na kilka dni, chodziliśmy po lesie, zbieraliśmy grzyby (aż dwa!). Aspik rozluźniony, szczęśliwy, matka też. Czego więcej chcieć?
![]() |
| Dziękujemy Ci, M. |
W ten weekend już niestety tak sielankowo nie będzie. We czwartek leczenie ząbków i okulista. Prosimy o trzymanie kciuków, żeby kolejny wpis był równie radosny, jak ten :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



