Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoce. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 stycznia 2013

Emocje

Emocje to temat szczególnie trudny dla dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Co prawda do kryteriów diagnostycznych nie należy nierozpoznawanie lub ograniczone rozpoznawanie emocji. Najbardziej zbliżone kryteria to zaburzenia interakcji społecznej i trudności w komunikacji niewerbalnej.
Aspik bardzo długo okazywał dwa rodzaje uczuć: radość i smutek/strach/złość.
Radość - wiadomo, głośny śmiech. On się tak śmieje, że zaraża wszystkich dookoła. Nie potrafię się na niego wtedy gniewać nawet, jeśli coś poważnie przeskrobie.
Smutek/strach/złość okazywał w ten sam sposób. Płaczem i wrzaskiem. Wtedy nic nie pomagało.

Teraz emocji mamy znacznie więcej. Aspik zna wszystkie podstawowe: smutek, strach, złość, zdziwienie, radość. Potrafi je rozpoznać u siebie i u innych.
Przy tej okazji polecam bardzo dobrą pomoc:
Karty z ładnymi, dobrze uchwyconymi zdjęciami prezentującymi różne miny różnych osób, także dzieci. Po drugiej stronie karty uproszczony rysunek ułatwiający identyfikację.
Aspik ma jeszcze spory problem z naśladowaniem wyrazów twarzy. Większość min robi pięknie ale samymi ustami, oczy pozostają bez zmian. Za to próbując pokazać złość tak pięknie marszczy brwi, aż matka wybucha śmiechem.
Do wyćwiczenia pozostaje nam jeszcze reakcja na emocje innych osób. Pocieszenie kogoś płaczącego itd.

czwartek, 14 czerwca 2012

Wszystkiego po trochu


Zbliżają się wakacje, mieliśmy wielkie plany i nie wiemy, co nam z nich wyjdzie. Pewnie nic.
Pojawiły nam się ostatnio niefajne rzeczy. Wiecie, że można kręcić się w kółko jednocześnie kręcąc sznureczkiem? Próbowałam i mi się nie udało. Ale Aspik to potrafi.
Dzisiaj Aspik chciał, żeby mu włączyć bajkę o Tomku. Włączyłam i wyszłam, i to był mój błąd. Chwilę później usłyszałam straszny krzyk, którego nie słyszałam od miesięcy. Chodziło o parę, która pojawia się na początku każdego odcinka. "Wyspę Sodor otacza piękne, błękitne morze..." Tej pary i tego tekstu miało nie być. Miałam ją przewinąć i nie zrobiłam tego. Nie domyśliłam się.
Więcej echolalii, powtarzających się pytań, lokomotyw. Mniej chęci do ćwiczeń, zabawy. Regres?

Z trochę lepszych wiadomości: testy alergiczne nic nie wykazały, żadnej alergii pokarmowej. Po okresie pylenia mamy zrobić jeszcze panel oddechowy ale to dopiero we wrześniu. W EEG wyszła wrażliwość na hiperwentylację, poza tym ok. Co to znaczy dowiemy się już we wtorek.

Zapraszam do podstrony Do pobrania (na górze). Udało mi się wrzucić literki do pisania po śladzie. Aspik jeszcze nie korzysta ale już jest i z pewnością mu się przyda.
Na pewno będą jeszcze szlaczki, przygotowuję je teraz dla Aspika, jak skończę to wrzucę. Nie znalazłam nic odpowiedniego dla mojego syna to robię sama.
Tak oto matka Aspika spędza wieczory ;)

sobota, 19 maja 2012

Zabawki

Zabawki dla dzieci są obecnie w każdym sklepie, często także w sklepie z butami ;) Jakość tych zabawek jest często taka sobie ale cena jest równie niska. Zazwyczaj nie są to zabawki dobre dla Aspika choć zdarzyło się kilka wyjątków, np. wąż zginacz (wąż rubika).
Z zabawkami mamy problem taki, jak z zabawą: brak spontaniczności. Zawsze zastanawiam się, jaką wartość edukacyjną będzie miał nowy przedmiot. Niestety większość zabawek dla dzieci pięcioletnich nie nadaje się dla Aspika.
Gry planszowe (Aspik uwielbia grać :)) muszą być "do 7 lat" bo te "od 5 lat" są dla Aspika zbyt łatwe i szybko się nudzą. Polecam serię Smart Games firmy Granna. Aspik je lubi, matka też. http://www.granna.pl/katalog-gier,gry-z-serii-smart Te gry rozwijają logiczne myślenie i maja konkretne rozwiązania, nie jakieś mgliste rzucanie kostką i przesuwanie pionków ;) I, co Aspikowi podoba się najbardziej, może grać w nie sam (a to już nie podoba się matce...).
Czasem zmuszam Aspika, żeby zagrał ze mną w starego, dobrego Chińczyka ale tu już jest przemienność i losowość. I wściekłość, jeżeli wygrywa ktoś inny niż Aspik.
Puzzle układamy już stuelementowe. We wrześniu Aspik nie był w stanie dopasować układanki składającej się z czterech elementów. Nie wiem, kiedy nauczył się układać puzzle, jakoś tak samo wyszło. A miesiąc albo dwa temu, kiedy byliśmy w sklepie i zapytałam go, co chciałby dostać, wybrał puzzle :)
Podobnie jak z puzzlami sprawa ma się z rysowaniem. Jeszcze we wrześniu Aspik rysował wyłącznie mapy torowe czyli linie poziome i pionowe. Teraz rysuje wyłącznie lokomotywy, za to chętnie. Aspik spędza cały dzień w przedszkolu rysując lokomotywy. Produkuje ich dziennie około czterdzieści. Wszystkie niemal identyczne. Ja wiem, to jest nowa stereotypia, powinnam to zwalczać ale ta aktywność ma sens. Ćwiczy rękę. Jak szlaczki.
Zestawy klocków lego Aspik otrzymuje regularnie od dziadków. Przy pierwszym takim prezencie byłam mocno sceptyczna. Jak dziecko, które nigdy nie ułożyło nic poza wieżą z klocków duplo poradzi sobie z ułożeniem takich małych klocków? Myliłam się. Aspik składa taki zestaw dokładnie zgodnie z instrukcją. Często zajmuje mu to cały dzień (albo całą noc, jeżeli podarunek otrzymał wieczorem). Skończony produkt odkłada i już się nim nie zajmuje.
CDN.

czwartek, 12 kwietnia 2012

Rower

Zrobiło się ciepło i przyjemnie. Mam nadzieję, że tym razem wiosna już z nami zostanie i zima nie wróci. A ponieważ jest cieplej to typową wiosenno-letnią aktywność czas zacząć. Piszę oczywiście o rowerku.
Na początek trochę wspomnień. Syn nigdy nie przepadał za motoryzacją więc wózek posiadaliśmy ale stał prawie nieużywany. Za to matka szybko traciła zbędne kilogramy nosząc dziecko w chuście.
Niechęć do poruszania się na kółkach trwała. Wózek po dwóch latach od zakupu wciąż był jak nowy, tylko nieco zakurzony. Z prób sadzania w nim dziecka zrezygnowałam ostatecznie przed drugimi urodzinami Aspika.
Jak tylko szkrab nauczył się chodzić, musieliśmy kupić dla niego smycz bo potworek zwykł był uciekać. Mniej więcej w tym czasie dziadkowie kupili rowerek trzykołowy. I tak zaczął się nowy etap naszej wspólnej przygody. Dowiedziałam się mianowicie, że pedałowanie przekracza możliwości dziecka. Z zazdrością patrzyłam na inne dzieci z zapałem pedałujące na rowerkach trzykołowych i ścigające się ze sobą. Wytłumaczyłam sobie, że Aspik ma jeszcze czas bo i chodzić nauczył się nieco później. Rowerek nie spodobał się zresztą Aspikowi więc szybko poszedł w odstawkę.
W tym czasie zafascynowałam się rowerkami biegowymi (laufrad). Dzieciaki tak fajnie na nich wyglądają! Co prawda żadnego takiego rowerka na żywo nie widziałam ale od czego jest Internet. I tak niedługo po trzecich urodzinach sprzęt trafił do syna. I wzbudził zachwyt! Aspik jeździł najpierw bardzo nieufnie, później jednak coraz pewniej odpychał się nóżkami i zaczął nawet zjeżdżać z podjazdów dla niepełnosprawnych. Co ważniejsze poprawiła się jego równowaga, a to z kolei wprawiło w zachwyt matkę.
Lata mijały, Aspik jeździł na rowerku biegowym i rósł. Dwa sezony laufrad służył. Niestety w tym roku okazało się, że siodełka nie da się już wyżej podnieść, kolana zahaczają o kierownicę i trzeba pomyśleć o nowym sprzęcie do jazdy. I tu zaczęły się problemy. Tak dużych rowerków biegowych jak dla Aspika nie ma. Nie produkują.
Miałam nawet pomysł, żeby kupić zwykły rowerek dziecięcy i wykręcić układ napędowy jednak to chyba nie jest dobry pomysł. Co udało się osiągnąć za pomocą laufrada do nasze, więcej nam nie pomoże. Trzeba ćwiczyć koordynację. Kupujemy zwykły rower. Z bocznymi kółkami, pedałami, dzwonkiem i wszystkim, co potrzebne.
Oburzą się zaraz na mnie miłośnicy rowerków biegowych. Bo to skandal przesiadać się z laufrada na rower z bocznymi kółkami. Bo dziecko jeżdżące na laufradzie siada na dwukołowca i po prostu jedzie, nie musi się uczyć z dodatkowymi kółkami. Bo stracimy tę równowagę, którą udało się wypracować na rowerku biegowym.
Macie rację, miłośnicy rowerków biegowych, ale tylko jeżeli chodzi o zdrowe dzieci. Zdrowe dziecko wypracuje sobie równowagę na rowerku biegowym, wsiada na zwykły rower dwukołowy i umie jeździć. Ale zdrowe dziecko umie pedałować. Nie wiadomo skąd ale umie. Aspik tego nie potrafi.
U nas rower z bocznymi kółkami ma umożliwić naukę pedałowania. A z czasem... kto wie, może uda się złożyć obydwie umiejętności, utrzymywanie równowagi na laufradzie i, mam nadzieję, pedałowanie na rowerze z bocznymi kółkami i Aspik pojedzie na dwukołowcu?

Dzisiaj sprzęty oglądaliśmy, przymierzaliśmy i zapadła decyzja. Rowerek 16-calowy, niebieski (uff, jakie szczęście, że udało się wyperswadować różowy). Jutro nabytek odbieramy i zaczynamy lekcje.

poniedziałek, 26 marca 2012

Czytanie

Nie wiadomo jeszcze, czy Aspik zostanie przyjęty do przedszkola czy będzie musiał iść do zerówki szkolnej (czego ani sobie ani jemu nie życzę). Wiadomo natomiast, że Aspik będzie musiał kiedyś nauczyć się czytać. I że nie będzie to łatwe.
Mieliśmy dawno temu przygodę z metodą Domana. Matka zrobiła kartki z kilkuset słowami, bawiła się z dzieckiem kilka miesięcy, a dziecko co? Ano nic. Kilka słów zapamiętał i potrafi "przeczytać" ale tylko w takiej formie, jak była na karcie. Czyli zna i przeczyta słowo "jajko" ale już nie "jajka". Prawdopodobnie przyczyną są problemy w komunikacji międzypółkulowej i baardzo niewielkie wykorzystanie prawej półkuli (odpowiadającej za wyobraźnię, myślenie obrazami, syntezę informacji).
Po rozmowie z psychologiem i pedagogiem stwierdziłam, że nie da się Aspika nauczyć czytania metodą "tradycyjną", czyli zaczynając od literek. Bo Aspik literki zna, a i tak nie zbuduje z nich słowa. Tym bardziej nie przeczyta (ly-o-ky-o-my-o-ty-wy-a - przyznacie, nie da się zrozumieć). Zostaje nam więc metoda sylabowa lub właśnie Doman. A że Domana już wypróbowaliśmy więc wyboru już nie było.
Czytanie sylabowe, analityczno–sekwencyjne wykorzystuje lewą półkulę mózgu, będziemy opierać się na mocnych stronach Aspika.
Szczęśliwie się złożyło, że Aspik właśnie zainteresował się czytaniem. Wypytywał, jak się pisze jakiś wyraz. Daje mi to nadzieję, że w niedalekiej przyszłości zainteresuje się też nauką czytania. A jak Aspik coś zaczyna to zawsze kończy więc nadzieja, że Aspik będzie czytał jest uzasadniona :)