Aspik mówi. To fakt niezaprzeczalny.
Mówi dużo, głośno i wyraźnie. Poprawnie wymawia słowa, używa właściwych form gramatycznych.
Zawsze wita się "dzień dobry", nigdy "cześć". Mówi "jestem głodny/spragniony", a nie "chcę jeść/pić".
Zna nazwy takie jak "silnik wysokoprężny" i "cewka zapłonowa", i wszystkie nazwy smoków z "Jak wytresować smoka". Gronkiel, szeptozgon, zębiróg zamkogłowy, koszmar ponocnik, skrzydłochlast...
Nie umie rozmawiać.
Aspik często zaczepia, czy też jest zaczepiany przez bardziej kontaktowych ludzi w środkach komunikacji publicznej. Bo gapi się na poduszkę, którą jakaś pani wiezie dla swojego synka.
- Podoba ci się? - pyta pani po dłuższej chwili.
- Tak. Ja mam kota, nazywa się Albercik. Lubię smoki i lokomotywy. Czy mogę pani o nich opowiedzieć?
Albo wpycha się na kawałek wolnego siedzenia obok pani podróżującej z dużym bagażem. To nic, że miejsca tam prawie nie ma.
- Jestem Staś. A ty jak masz na imię? Jadę od stomatologa, wyrwał mi ząb. Czy wyglądam jak wiewiórka? Lubisz lokomotywy?
I tak zaczyna się monolog, który słyszy cały tramwaj. Pytania są często ignorowane, pojawiają się za to kilkuminutowe przerwy, w czasie których młody człowiek chyba układa sobie w główce ciąg dalszy wypowiedzi.
Nie, te przerwy nie są po to, żeby wysłuchać odpowiedzi na zadane wcześniej pytania. Chociaż zwykle rozmówca tak sądzi i zaczyna mówić - naturalny odruch wypełniania nagłej ciszy. Bywa wtedy uciszony lub zignorowany, a czasem młody człowiek po prostu mu przerywa i znów zaczyna mówić.
Często na aspikowy słowotok narażeni są sprzedawcy czegokolwiek - pan w sklepie spożywczym, pani w kasie biletowej, handlarz na bazarku... Czy tego chcą, czy nie, słuchają o rodzajach łączników tramwajowych. Nie mają wyboru - chyba że opuszczą kasę/stoisko i uciekną.
Najbardziej Aspika lubi stomatolog. Bezpiecznie i w ciszy może wykonać swoją pracę. I nawet nie wie, jakie ma szczęście, że wykonuje właśnie taki zawód ;)
piątek, 26 września 2014
piątek, 5 września 2014
O nowym
Nowe przychodziło powoli.
Najpierw to były pudełka.
Później pojawiły się kolejne i następne, i jeszcze więcej pudełek. Niektóre z zawartością, inne bez.
Później pojawił się niedoczas.
I jeszcze więcej niedoczasu.
Aż nadjechał samochód, zabrał pudełka, pudła i nas i stało się Nowe.
Nowe mieszkanie, nowa szkoła.
Ten sam Aspik :)
PS. Brak internetu - ale wpisy będą tak często, jak się da!
Najpierw to były pudełka.
Później pojawiły się kolejne i następne, i jeszcze więcej pudełek. Niektóre z zawartością, inne bez.
Później pojawił się niedoczas.
I jeszcze więcej niedoczasu.
Aż nadjechał samochód, zabrał pudełka, pudła i nas i stało się Nowe.
Nowe mieszkanie, nowa szkoła.
Ten sam Aspik :)
PS. Brak internetu - ale wpisy będą tak często, jak się da!
czwartek, 7 sierpnia 2014
Elementy
Aspik, jaki jest, każdy widzi.
Wychodzi do sklepu z krokodylami, z Nocną Furią, z własnoręcznie zrobionymi smokami... Kiedyś próbowałam go powstrzymywać, zabraniać. To było bez sensu. Tak ma przynajmniej zajęte ręce, nic nie zrzuci, nie pomaca bułek, nie sprawdzi daty ważności jogurtu w koszyku jakiejś obcej pani.
Nie wiem tylko, jak zająć mu usta. Bo to wciąż nasz malutki problem - gadanie o wszystkim, kompletnie bez dystansu, bez wyboru.
O tym, że kupiliśmy obrożę dla kota powiedział starszemu panu, który kotów nie cierpi.
O kolorze ścian w jego pokoju informował kasjerkę w sklepie (za nami kolejka - gigant, zdenerwowanie i pośpiech).
O Nocnej Furii uszytej przez matkę i Lodostrzale narysowanym osobiście mówił do pani w autobusie. Zaledwie 10 minut, ale bardzo długie 10 minut, rozumiecie, prawda?
Jeszcze pytania "Ale kiedy dokładnie? Za ile minut?", na które jedyną dopuszczalną odpowiedzią jest np. 3,5 minuty. Konkrety, konkrety.
"Pojedziemy? Ale podaj dokładną datę."
"Za trzy lata."
"Aha, ale dokładniej?"
Tu już boję się odezwać, bo niezwykła pamięć przypomni mi moje własne słowa za trzy lata, dokładnie określonego dnia. Nie wcześniej.
Smoki, smoki wszędzie.
Rysunki, smoki z papieru, wszelkich rodzajów, wielkości. Prezentowane światu czy tego chce, czy nie.
Aspik - Lodostrzał udaje, że pływa zamiast chodzić, zaczepia rękami przechodniów. Fascynacja - nieodłączny element ZA. Tak, wiem.
Tego lata takich elementów mamy więcej. Różnic rówieśniczych, problemów, zagadek. Trochę trudniejsze, bardziej wyprowadzające z równowagi lato.
Trzymajcie się i trzymajcie kciuki za nas.
![]() |
| Aspik wiking walczy ostatnio z całym światem. |
Wychodzi do sklepu z krokodylami, z Nocną Furią, z własnoręcznie zrobionymi smokami... Kiedyś próbowałam go powstrzymywać, zabraniać. To było bez sensu. Tak ma przynajmniej zajęte ręce, nic nie zrzuci, nie pomaca bułek, nie sprawdzi daty ważności jogurtu w koszyku jakiejś obcej pani.
Nie wiem tylko, jak zająć mu usta. Bo to wciąż nasz malutki problem - gadanie o wszystkim, kompletnie bez dystansu, bez wyboru.
O tym, że kupiliśmy obrożę dla kota powiedział starszemu panu, który kotów nie cierpi.
O kolorze ścian w jego pokoju informował kasjerkę w sklepie (za nami kolejka - gigant, zdenerwowanie i pośpiech).
O Nocnej Furii uszytej przez matkę i Lodostrzale narysowanym osobiście mówił do pani w autobusie. Zaledwie 10 minut, ale bardzo długie 10 minut, rozumiecie, prawda?
Jeszcze pytania "Ale kiedy dokładnie? Za ile minut?", na które jedyną dopuszczalną odpowiedzią jest np. 3,5 minuty. Konkrety, konkrety.
"Pojedziemy? Ale podaj dokładną datę."
"Za trzy lata."
"Aha, ale dokładniej?"
Tu już boję się odezwać, bo niezwykła pamięć przypomni mi moje własne słowa za trzy lata, dokładnie określonego dnia. Nie wcześniej.
Smoki, smoki wszędzie.
Rysunki, smoki z papieru, wszelkich rodzajów, wielkości. Prezentowane światu czy tego chce, czy nie.
Aspik - Lodostrzał udaje, że pływa zamiast chodzić, zaczepia rękami przechodniów. Fascynacja - nieodłączny element ZA. Tak, wiem.
Tego lata takich elementów mamy więcej. Różnic rówieśniczych, problemów, zagadek. Trochę trudniejsze, bardziej wyprowadzające z równowagi lato.
Trzymajcie się i trzymajcie kciuki za nas.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


.jpg)