niedziela, 19 sierpnia 2012

Refleksje poślubne


Moja siostra wyszła za mąż :)
Młodzi byli w strojach stylizowanych na średniowieczne, wyglądali wspaniale. Widać, że zakochani w sobie do szaleństwa. A oto oni:
Załączone za zgodą Młodych

Aspik w urzędzie trochę się zagubił, wchodził pod krzesła i "ciuchał" ale w restauracji już było dobrze. Aspika pierwsze wesele :) Mam nadzieję, że będą kolejne.
Jedyny problem, że restauracja nie miała pomieszczenia, w którym przeciążony Aspik mógłby się schować na chwilę przed światem. Ale i tak dał radę, wytrwał 7 godzin (prosimy o oklaski!).

Było po prostu wspaniale. Młodzi, jak na nowożeńców średniowiecznych przystało, do ślubu pojechali bryczką zaprzężoną w dwa siwe konie. Ten sam wehikuł zawiózł Młodą Parę do zajazdu, gdzie ugoszczeni zostaliśmy w iście staropolskim stylu, dobrym jadłem i napitkiem. Pierwszy taniec to był oczywiście menuet.
Było pięknie i wzruszająco. Brakuje mi słów, żeby coś więcej pisać, zamilknę więc i pozwolę myślom płynąć swobodnie :)

środa, 15 sierpnia 2012

Trzymajcie kciuki

Długo nie pisałam z dwóch powodów. Po pierwsze nic się nie działo, same nudne dni ;) A po drugie przygotowujemy się do wielkiego wydarzenia w rodzinie.
Ale najpierw teraźniejszość, przyszłość później. Znów mamy gryzienie. Wróciło po dwóch miesiącach nieobecności. Na szczęście gryzienie rączek boli (!), a że coś gryźć trzeba, więc Aspik gryzie gryzak. Ten wzrok przechodniów widzących pięciolatka z gryzakiem, to potępienie w oczach... Cóż.
Oczywiście, bo jakże by mogło być inaczej, pojawiło się ponownie nawijanie brzegu bluzki na ręce. Kurczę, nie potrafię tego opisać, muszę zrobić zdjęcie i zamieścić.
Nasz terapeuta zapewnia, że te wieczne powroty niepożądanych czynności kiedyś miną. Ufam mu bezgranicznie w sprawach aspikowych i mam nadzieję, że tym razem również będzie, jak powiedział. Już jest lepiej bo Aspik nie gryzie tego, co najbliżej czyli własnych łapek tylko łapie najbliższą zabawkę albo idzie po gryzak. Już jest lepiej bo gryzienie rączek nie jest przyjemne, BOLI.
Poza tym mielibyśmy spokojne, wręcz nudne życie ale... moja siostra wychodzi za mąż. Ślub już w tą sobotę. I tu odnoszę się do tytułu postu: trzymajcie kciuki, proszę. Za Młodych, żeby im dobrze było na nowej drodze życia (wiem, że czytają ten blog). I żeby Aspik dobrze się bawił na pierwszym weselu w jego życiu, żeby były to dla niego niezapomniane i PRZYJEMNE chwile. Żeby nie przeszkadzały żadne nadwrażliwości, nadmiar ludzi, "niedobre" jedzenie... Żeby okazało się, że matka jak zwykle panikowała bez potrzeby :)
I małe kciuki za to, żeby matka Aspika też się dobrze bawiła, dobrze?

sobota, 4 sierpnia 2012

Normalny dzień

Nasz plac zabaw jest zamknięty. Robotnicy kładą nowy wodociąg, musimy zatem odwiedzać inne miejsca. Jest to o tyle kłopotliwe, że wszystkie mamy regularnie bywające na "naszym" placyku znają Aspika i wiedzą, czego można się po nim spodziewać, a czego nie.
Co robi Aspik na placu zabaw? Zazwyczaj znajduje jedno dziecko sporo młodsze (aktualnie preferuje dwu-, trzylatki). Dziecko w tym wieku dużo biega i już rozumie ideę wyścigu. Aspik ściga się ze swoją "ofiarą", biega za nią, przykleja się do niej... Kiedy dziecko wchodzi na zjeżdżalnię, Aspik jest tuż za nim. Kiedy siada na karuzeli, Aspik też chce się kręcić. Ja muszę tylko uważać, żeby Aspikowi nic się nie stało bo często trzylatki są bardziej sprawne motorycznie.
Znajomym rodzicom zachowanie Aspika nie przeszkadza, a ja uważam, że jest to jakaś forma uspołeczniania.

Dzisiaj zmuszeni byliśmy odwiedzić inny plac zabaw, bardzo blisko "naszego" ale jednak to nie to samo. Po pierwsze inne zabawki, po drugie inne dzieci, po trzecie inni rodzice. Znów "a dlaczego on tak macha rękami", "a dlaczego tak się śmieje", "da mu pani spokój, poradzi sobie", "nie płacz, chłopczyku, przecież nic się nie stało".
Przy zabawie Aspik trochę machał rączkami, niedużo. Śmiał się też, jak to on, głośno, z głębi brzucha. Ja ten śmiech uwielbiam :) Potrzebował pomocy przy wejściu na zjeżdżalnię. Płakał, jak chłopiec zajął huśtawkę, na której Aspik chciał się bujać.
Na koszulce pana w sklepie zobaczyłam napis "You laugh at me because I'm different, I laugh at you because you're all the same" (Śmiejecie się ze mnie bo jestem inny, ja śmieję się z was bo wszyscy jesteście tacy sami).